Wróć do listy artykułów

Kamila Jakimowicz

Zostań Wielkim Kreatorem Losu, wyjdź z cienia iluzji...

Na początku wszystko było myślą i myśl ukształtowała wszystko. To, co nas otacza było kiedyś myślą, zamysłem, projektem w czyimś umyśle. Nawet ja i ty byliśmy kiedyś jedynie (a może aż) myślą. Zanim się narodziłeś, istniałeś jako myśl. Wszystkie ideologie, państwa, dokonania, odkrycia, wielkie imperia, miały swój zalążek w umyśle.
Myśl jako taka jest nieuchwytna, nie namacalna, a jednak, kiedy spojrzeć na to z innej strony, jest najpotężniejszą siłą w kosmosie. Myśl, jako świadomość jest nieskończenie potężna i twórcza.
To, co nas w życiu spotyka jest jedynie konsekwencją naszych myśli.
To, co nas w życiu nie spotyka, wynika tylko z ograniczeń naszego umysłu.
Uwierz, a stanie się.
Jeśli z pośród 10 osób w pokoju 8 widzi krzesło a dwoje kosmitę – kto z nich ma przywidzenia?
Jeśli 12 ludzi uważa wodę za płynną substancję, a jeden człowiek uważa, że jest na tyle twarda, że można po niej chodzić – kto z nich ma przywidzenia?
Nikt.
Każdy z nich ma rację.
Każda prawda jest prawdziwa dla każdego z osobna.
Wiele religii wierzy w prawo karmy, że należy coś spłacić, coś naprawić, że należy wracać i się doskonalić.
W moim odczuciu jednak karma to jedynie iluzja, maja. To nasz umysł wkręca nas w koło karmiczne. Podświadomość tworzy przekonania bazujące na poczuciu winy, lęku, że jesteśmy komuś coś winni. Czasem jest to przysługa, a czasem zemsta. Ta druga jednak chyba bardziej zaślepia. I tak kręcimy się przez tysiące lat, przez setki wcieleń.
A przecież jako istoty duchowe stworzone na obraz i podobieństwo Boga, jesteśmy doskonali. Więc co nam przeszkadza w oświeceniu, w przerwaniu koła karmy?
Chyba jedynie zaślepienie, że należy się wcielać. To tak, jak dusza, która nie odeszła, wierzy, że musi pobierać energię od żyjących, żeby przetrwać.
A przecież dusza ma w sobie już boską wibrację, na tyle wysoką, że nie potrzebuje „zasilania”. Natomiast zaślepienia z życia (przecież jak ciało nie je, nie odżywia się to umiera) przenoszą się na życie po śmierci.
Podstawą zatem przełamania koła karmicznego jest usunięcie z podświadomego umysłu całego szeregu przekonań, zaślepień, wzorców, poczucia winy lęków….
Kiedy otworzymy oczy i przebudzimy się, życie będzie płynąć nadal swoim tempem, ale my, jakby gdzieś obok, jako świadomy obserwator i kreacjonista swego mikrokosmosu- swojej rzeczywistości.
Nie szukaj Boga nad swoją głową, tam go nie znajdziesz.
Jesteś Bogiem w ludzkiej skórze. Wszyscy jesteśmy.
Jesteśmy połączeni ze sobą . Jesteśmy Jego cząstkami, jesteśmy cząstkami wielkiego pola kwantowego, połączeni razem. Dlatego ja mogę czuć to, co ty czujesz i mogę widzieć, co będzie, co było i co jest, jeśli zechcę.
To nie ma znaczenia
Jesteśmy wielkim polem połączeni ze sobą na najsubtelniejszym poziomie.
To jest ta wielka tajemnica, którą chowano przed Tobą. Ty jesteś panem swojego losu. Tylko ty tworzysz swoja rzeczywistość.
Jezus czy Budda o tym wiedzieli. Nigdy by nie dopuścili do powstania religii, która zakłada bycie ofiarą i sprawowanie kontroli nad wiernymi przy pomocy poczucia winy czy grzeszności.
Starożytne szkoły mądrości nauczały, że jesteśmy boską istotą, która jeśli pragnie się zmieniać dostaje życie o jakim marzy, a jeśli nie chce się zmieniać, żyje jak liść na wietrze i pokłada całą wiarę w coś, co żyje ponad nim i jest potężniejsze, bo tak jest bezpiecznie.
W ewangelii wg Jana Jezus mówi módlcie się i wierzcie że już to macie. A nie módlcie się ze świadomością braku. Mówił, że jeśli tak będziemy robić, osiągniemy to co on i o wiele więcej
Nikt tego nie widzi nikt o tym nie mówi a już tym bardziej w kościele.
Dopóki nie przestaniemy szukać win na zewnątrz I zaczniemy zdawać sobie sprawę że wszystko w naszym życiu przyciągnęliśmy (przed świadomością czego powstrzymuje nas religia) nie osiągniemy celu/ Źródła.
Przestań obwiniać wszystkich za wszystkie złe rzeczy w twoim życiu. Ty sam wybrałeś miejsce twojego życia, sam zdecydowałeś , gdzie i co chcesz robić i przeżyć, ponieważ nie sądziłeś, że można inaczej. Wybrałeś tak, bo oczekiwałeś kary po śmierci, sądu, lecz nic takiego nie nadeszło, więc postanowiłeś odpokutować. Wybrałeś życie takie, które sądziłeś, że cię odkupi. Nic bardziej mylnego. Nie ma dobra i zła, nie ma winy i kary, nie ma sędziego i sądu. To wszystko jest tylko w twoim umyśle. Sam sobie jesteś najbardziej surowym sędzią. Nikt ciebie tak nie karci jak ty sam. Sam wyznaczasz sobie granice, sam oceniasz co jest dobre a co złe.
Tam, gdzie idziemy po śmierci nie ma czegoś takiego. Tam wszystko jest światłem. Tam jest tylko miłość. Wracamy tu, ponieważ wierzymy że musimy wracać. Wielu się wyrwało z tego koła.
Wszyscy jesteśmy duszami przeżywającymi ludzki los w ciele. Tak trudno czasami to zaakceptować. Trudno zaakceptować życie jako dusza, ale też czasami trudno jest zaakceptować życie w ciele, gdy dusza tęskni i płacze, gdy myśli tylko o powrocie tam , skąd przybyła.
Nawet, jeśli się uśmiechamy , w środku na samym dnie czujemy tęsknotę i ten niewymówiony nigdy smutek rozpacz… to płacze dusza, zrzucona tu w ciało. Choć wydaje nam się czasami ,że sabotuje ona cały nasz wysiłek związany z „trudami życia w materii”, to tak naprawdę ona pragnie tylko integracji. Pragnie wrócić do Źródła. Nie wierzy, że Źródło może odnaleźć w sobie, że Źródło jest w niej.
Przemierza setki lat świetlnych , tysiące wcieleń, szukając czegoś, co może dać jej ukojenie. Nie wie , nie czuje, nie rozumie, że to wszystko jest w niej samej, że to ona jest boska i integrując się ze sobą, odnajdzie w końcu drogę do Źródła. Ta nieświadomość kosztuje wiele zagubioną duszę.
Uwierzyła ona w oddzielenie, a przecież Bóg jest w niej samej, ona przejawia boskość sama w sobie. Nie trzeba szukać, wystarczy się zatrzymać, posłuchać głosu swojej duszy, usłyszeć jej pragnienia. To, czego potrzeba nam do szczęścia, to poczucie integracji, ale nie z kimś czy z czymś co jest tam na niebie wysoko gdzieś ponad nami. Tylko tutaj w sercu. Tu odnajdziemy wszystko czego szukamy. Już teraz z tą świadomością, dusza może nareszcie przestać szukać, może zacząć przejawiać swoją prawdziwą naturę. My natomiast możemy przestać walczyć z nieustanną walką i rozdarciem miedzy ciało a duszę. Połączenie obu pierwiastków da nam wytchnienie i długo oczekiwane spełnienie. Świat zaczyna być wielką kreacją dla nas. Kiedy postrzegamy tak świat jako kreację naszego umysłu, jak wielkie możliwości stają otworem. Tylko pomyśl, a się stanie. Kreacja w materii niczym nie przypomina stanu duszy w bez-ciele, jest inna. Pobyt w materii , kiedy już pogodzimy się z nią , staje się wielką przygodą, wielkim aktem twórczym, zabawą. Niczym nie jesteśmy ograniczeni, tylko wyobraźnią, która może podsuwać nieskończoną ilość pomysłów.
Już dłużej nie musisz cierpieć spłakana duszo, kiedy otrzesz łzy, dostrzeżesz że stoi koło Ciebie Bóg, który zawsze tam był jest i będzie. Pokochaj ten stan, dziękuj za niego każdego dnia. Stań się Panem swojego losu. Wielkim Kreatorem Zdarzeń. Ciesz się życiem w ciele, bo ciało nie jest wieczne. A myśl może tworzyć i przenosić góry.

© prawa do tego tekstu Kamila Jakimowicz

 
Kamila Jakimowicz - zdjęcie
  Kamila Jakimowicz:

Polecamy następujące produkty:

Anatomia duszy
Caroline Myss