Wróć do listy artykułów

NAZIR

Horoskop, a życie, cz. 2.

Czy horoskop jest moją karmą, czy karma horoskopem?
Co było pierwsze: jajko, czy kura, karma czy horoskop.
Pierwsze rozważania nic mi nie dały. Mam tylko coraz więcej pytań.
Ale „do brzegu”:
1. Nie mogę oderwać się od horoskopu ponieważ to by nie miało sensu. Horoskop jest taki jaki jest i ja jestem właśnie taki. Jeżeli dokonam zmian w sobie i stanę się innym człowiekiem, to horoskop okaże się nieprawdziwy. Wtedy nie będzie horoskopem tylko wymysłem człowieka. Bo skoro jest w nim nieprawda to nie może być horoskopem.
2. W moim horoskopie napisano, że jestem analityczny, że ”rozkminiam” wszystko na drobne, że dochodzę do prawdy – i tak jest. Gdyby tak nie było, nie byłoby horoskopu. Gdybym nie analizował, nie robiłbym tego teraz, a to robię. Wychodzi na to, że dlatego tak robię, bo taki mam horoskop.
3. Tu nasuwają się kolejne wnioski. Dlaczego ludzie urodzeni w tych samych miesiącach (horoskop klasyczny) lub w tych samych latach (horoskop chiński) muszą być tacy sami lub bardzo podobni. Może ktoś to po ustalał, żeby było łatwiej dokonywać analizy wyników badań? „Ludzie urodzeni w luty – marzec wykazują się ……., a urodzeni w miesiącach ………………………. .Może „obcy” robią doświadczenia lub poukładali to tak, aby spełnić jakieś ich kryteria?
4. Czy gdybym nie znał swojego horoskopu to bym był tym kim jestem i spełniałbym wymogi zawarte w horoskopie? Po 80 latach przeczytał bym horoskop i stwierdził, że to wszystko jest i było prawdą. Już nic nie da się z tym zrobić. A gdybym go przeczytał w wieku 10 lat i zacząłbym usilnie go zmieniać to w wieku 80 lat stwierdziłbym, że ten horoskop już do mnie nie pasuje?
5. Czy tu chodzi o to, aby zmieniać się, a tym samym zmieniać horoskop i swoje przeznaczenie, czy chodzi o to, aby działać zgodnie z tym co zostało określone w horoskopie i tego nie zmieniać.

Zdaję sobie sprawę, że ludzie wykształceni w zakresie ezoteryki, astrologii itp. będą mówić, że nie należy tym się przejmować, nie wiązać się z tymi sprawami, ale czy będę się wiązał, czy nie to i tak pozostanę taki, jak napisano w horoskopie, czy tego będę chciał, czy też nie będę chciał. To tylko kwestia czasu, zrozumienia i dotarcia do świadomości.
Zdaję też sobie sprawę, że te moje rozważania nt. horoskopu wiążą się z „rozkminianiem” tego na drobne. Tak, czy siak to istnieje. Ja tylko mogę to zauważać lub mówić, że tego nie widzę.
Mogę mówić, że ściana nie istnieje, ale i tak przez nią nie przejdę i rozwalę sobie nos. Tak jak z horoskopem. Mogę mówić, że on nie istnieje, ale i tak on działa i jest.

 
NAZIR - zdjęcie
  NAZIR: