Wróć do listy artykułów

NAZIR

Czubek własnego nosa

Jeżeli patrzysz się przed siebie ujrzysz zaledwie czubek własnego nosa. Najczęściej taki widok człowiekowi wystarcza. Widzimy swoje „ego”, które nazywamy „prawdą oczywistą”, mówimy, że tak jest, tylko inni nas nie rozumieją. Mierzymy wszystkich „swoją miarą”. Tak oceniamy innych ludzi.
Sprawy niewytłumaczalne opatrujemy „wizytówką Boga” i mówimy, że tak ma być. Wszystko próbujemy sobie wytłumaczyć poprzez pryzmat: wiary chrześcijańskiej, reinkarnacji, kosmitów, innej wiary, jogi, oddychania itp.
Ale mało kto uświadamia sobie, że jesteśmy tylko MY. To my podejmujemy decyzję i bierzemy za to odpowiedzialność.
Czasami boimy się i wtedy szukamy usprawiedliwienia w Bogu, w religii, w jodze, w oddychaniu. To nie jest złe. To pomaga. Jeżeli w to wierzymy – to naprawdę pomaga.
Ale jeżeli w „cudowne uzdrowienie” nie wierzymy, to nie zostaniemy uleczeni. Innymi słowy musisz uwierzyć „w cudowne bajki”, aby one mogły ci się spełnić.
Są to tylko słowa, są to tylko nasze myśli. Jeżeli chcesz podnieść rękę do góry to ją podniesiesz. Jeżeli chcesz wyleczyć się z biedy, z choroby to musisz tylko tego chcieć, tak jak chcesz podnieść rękę do góry. To jest takie proste, a zarazem takie skomplikowane.
Naucz się, że wyleczenie jest tak samo proste jak spacer. Podczas spaceru nie myślisz, że nie umiesz chodzić. Po prostu idziesz. Tak samo jest z uleczeniem się. Nie myśl o tym, że uleczasz się, po prostu rób to. To nasze myśli pozwalają nam traktować rzeczy takimi jakie one są lub takimi, jakimi byśmy chcieli, żeby były.
Człowiek jest sam, sam ze sobą. Dlatego szuka oparcia w innym człowieku. Razem jest raźniej. Ale i tak życiowe decyzje podejmujemy sami. Sami przeżywamy swoje tragedie. Sami boimy się swoich lęków.
I tu pojawiają się ludzie z aurą, bioenergoterapeuci, różdżkarze, radiesteci, ho opoonopono (?), mistycy, duchowi uzdrowiciele, dyplomowani uzdrowiciele (ciekawe przez kogo dyplomowani, chyba przez samego Boga) i inni, którzy dają ludziom nadzieję za pieniądze.
Ludzkość od dawien dawna próbuje wymyślać podobne historie, które wytłumaczyłyby nasz byt.
I tu jest pewien próg. Dziecku opowiada się bajki i ono je rozumie. A co trzeba dorosłemu powiedzieć, aby zrozumiał. Dorosły niestety nie rozumie. Dorosły wie swoje, wie zawsze lepiej.
Stąd różnorodność książek o rozwoju duchowym i uzdrawianiu. Każdy coś pisze po swojemu, tak jak to rozumie, a ten kto czyta nie zawsze to przesłanie pojmie. Wtedy czyta innego
autora i mówi, że ten jest lepszy, a tamten gorszy.
To jest nieprawda. Po prostu książki jednego nam pasują, a innych nie rozumiemy. Inni mają odwrotnie. Stąd wniosek, że nie ma autorów książek, którzy trafili w dziesiątkę. Są tylko ci, którzy mają lepszy język i styl pisania.

 
NAZIR - zdjęcie
  NAZIR: