Wróć do listy artykułów

Leszek Żądło

Moc wyobraźni w rozwijaniu prosperującej świadomości

Żyjemy tak, jak sobie wyobrażamy, że trzeba żyć i umieramy tak, jak sobie wyobrażamy, że umrzeć trzeba. Wyobrażenia decydują o jakości naszego życia. Stąd więc pojawia się konieczność zapanowania nad nimi, jeśli chcemy poddać nasze życie naszej woli.

Wyobraźnie jest ważna, ponieważ nasz świat jest takim, jakim go sobie wyobrażamy. A więc wszystko jest możliwe. Tego uczy Huna. Jeśli czegoś chcesz, to jeszcze nie dowód na to, że to sobie wyobrażasz.
Najczęściej bowiem nawet nie potrafisz sobie wyobrazić tego, co byś chciał, co deklarujesz. Chęć jest dopiero pierwszym krokiem w kierunku wprowadzenia zmian, jakich sobie życzysz, do jakich, być może już dojrzewasz. Zmiany jednak dojrzewają w ten sposób, że zaczynasz się koncentrować na wyobrażeniach pożądanego stanu i w ten sposób, nadając im mocy, uprawomocniasz je.

Jeśli więc chciałbyś być bogaty, ale wyobrażasz sobie, że rodzice by cię przeklęli, bo nienawidzą bogatych, to albo usiłujesz rozstać się z rodzicami, albo z bogactwem. Jeśli chcąc mieć dużo pieniędzy wierzysz, że na majątek trzeba się bardzo napracować i natrudzić, wówczas wybierasz ciężką pracę lub rezygnujesz ze zdobywania majątku w imię wypoczynku. Jeśli boisz się, że twój majątek byłby zagrożony przez złodziei, wówczas starasz się go albo zabezpieczyć systemem drogich alarmów czy sejfów, albo niczego się nie dorobić (żeby mieć święty spokój). A jeśli wierzysz, że pieniądze pozbawią cię człowieczeństwa, wówczas jesteś gotowy unikać ich, by tylko nie przestać być człowiekiem. Przy tym wszystkim możesz sobie marzyć, jak wiele byś osiągnął, gdybyś tylko miał dużo pieniędzy. A twoje marzenia raczej się nie spełnią, gdyż są sprzeczne z twymi podstawowymi wyobrażeniami.

Tak wiele możliwości, na tak wąski temat?
Rzeczywiście. Jak mówi stare przysłowie: diabeł kryje się w szczegółach.
To znaczy, że szczegóły są najważniejsze. Szczegóły warto sprecyzować i dograć.
A więc… trzeba dbać o higienę umysłu, a to znaczy uporządkować go, oczyścić z chorych wyobrażeń i ubarwić wyobrażeniami bliższymi rzeczywistości. Każde z wyobrażeń bliższych rzeczywistości jest znacznie mniej męczące, niż te, które od niej odbiegają.

Aby żyć i funkcjonować podtrzymując negatywne wyobrażenia, trzeba się bardzo natrudzić, trzeba być gotowym do walki o uznanie swoich poglądów. I wreszcie trzeba zrezygnować z realnych sukcesów na rzecz urojeń. A za to zawsze płaci się wysoką cenę. Nędza, wojny i niedostatek wynikają z zaślepionego trzymania się negatywnych wyobrażeń przez całe społeczności. To, co im się wydaje prawdziwe i pozytywne, w swej istocie jest niszczące.

A teraz pomyśl, że część twojego systemu wartości jest zbudowana właśnie w oparciu o takie pozornie pozytywne prawdy, jak: patriotyzm, konieczność walki, konieczność wysilania się, odpowiedzialność za rodzinę, czy za wszystkich cierpiących, lub biednych, oczekiwanie na rajskie życie wieczne w nagrodę za cierpienia w ziemskim życiu. Na pewno więcej mógłbyś wymienić jednym tchem.

Czy jesteś w stanie zrezygnować z wiecznego życia w raju, kiedy obiecują ci, że dostaniesz je w zamian za rezygnację z odnoszenia sukcesów materialnych?
A może wcale nie musisz rezygnować ani z raju, ani z bogactwa? Ewangelicy odkryli, że bogactwo materialne jest dowodem łaski bożej. Bóg przecież nie jest nędzarzem i hojnie obdarza kochające Go dzieci. I co ty na to?

Wielu ludzi doświadcza niezwykłego przypływu bogactwa i wyzwolenia sił życiowych, kiedy tylko realnie przyjmują do serca Boga z całą Jego miłością. Jest ich zbyt wielu, żeby można podejrzewać przypadek czy oszustwo.

Rezygnując z wysiłku, a powierzając swoje życie Bogu, wielu doświadcza niesamowitych wydarzeń, które utwierdzają ich w przekonaniu, że istnieje jakaś potężna siła kosmiczna, która o nich dba. Odtąd nie są już samotni w swoich dążeniach do sukcesu, do wykorzystania całego potencjału zdolności i umiejętności, jakim dysponują. Zaczynają całkiem nowe życie, które może charakteryzować się coraz większymi sukcesami, jeśli tylko są w stanie je zaakceptować. I wreszcie może się skończyć tak wielkim sukcesem, jakiego sobie nie jesteś w stanie w tej chwili wyobrazić, jeśli tylko są gotowi go zaakceptować.

Do akceptacji coraz większych sukcesów dorasta się stopniowo. Pierwszym z etapów jest akceptacja swojego prawa do odnoszenia sukcesów. Niektórzy muszą zacząć od akceptacji swego prawa do życia i do korzystania z czegokolwiek. Jeśli gdzieś głęboko uważałbyś się za nic nie wartego śmiecia, nie mógłbyś nawet marzyć o prawie do korzystania z czegokolwiek, nie mówiąc już o pełni bogactwa. A jakże często spotyka się ludzi, którzy są dumni ze swego wyobrażenia, że są tylko śmieciami. Jeśli więc dowartościowujesz się negatywnymi wyobrażeniami na swój temat, wówczas niewątpliwie odnosisz sukcesy na ich miarę:

  • Jestem niczym… (za to Bóg mnie nagrodzi wiecznym szczęściem),
  • Jestem grzesznikiem (za to wyznanie mam “oko” u Boga),
  • Jestem niegodny (jednak liczę na to, że pewnie Bóg czy Jezus ulitują się nade mną),
  • Jestem taki bezradny (Matko Boska, zlituj się...),
  • Jestem zakałą rodziny (dzięki temu wszyscy o mnie mówią, interesują się mną),
  • Nigdy mi nic nie wychodzi (dzięki temu nie muszę się męczyć, bo inni za mnie wszystko zrobią),

Z pewnością znasz jeszcze wiele innych recept na odniesienie swoich małych sukcesów, które uniemożliwiają ci zrealizowanie twoich pięknych marzeń. A więc do ciebie należy wybór:

  • Czy zgodzisz się na zrealizowanie twoich najpiękniejszych marzeń,
  • Czy będziesz dalej prowadzić bezsensowne rozgrywki z samym sobą, z otoczeniem i ze swą rodziną.

Twoja podświadomość przechowuje mnóstwo pomysłów na życie, mnóstwo pomysłów na to, czym masz się zająć najpierw, zanim będziesz sobie mógł pozwolić żyć i kochać. U każdego z nas takie pomysły powodują, że średnio co dziesiąta nasza decyzja jest szkodliwa dla nas samych, czy dla otoczenia. A jednak wydaje się jedynie słuszną i jedynie rozsądną. Cóż za zaślepione ograniczenie!

To, co myślisz i czujesz, jest wynikiem twoich wyborów i twoich wyobrażeń. Nikt ci ich nie może narzucić, jeśli sobie tego nie życzysz, jeśli czujesz się za siebie odpowiedzialny. Spróbuj więc stać się odpowiedzialny za swoje myśli i uczucia, za swoje marzenia i za ich spełnianie. Spróbuj zaprzestać wtrącania się w cudze sprawy, a zobaczysz, że otoczenie odwdzięcza ci się tym samym.

No tak, tu pojawia się problem, jak dawać innym to, co wartościowe, jeśli nie doceniasz tego, czym się zajmujesz? Przecież walczyłeś o to, żeby ktoś ci wreszcie przyznał, że to, co robiłeś, jest wartościowe. Jak możesz się przekonać bez walki, czy to, co sobą reprezentujesz zostanie uznane?
Możesz. Spróbuj doceniać to, co oferujesz innym i to co sobą reprezentujesz. Skończ z ograniczaniem swoich możliwości i z negatywnego myślenia o swym talencie. Myśl odtąd pozytywnie.

Wyobrażenia o konieczności ograniczania się odcinają cię od możliwości korzystania z pojawiających się okazji.
Wyobraź sobie, że mógłbyś zostać zaproszony na przyjęcie do Carringtonów. Czy byś odmówił, gdyż nie stać cię na rewanż?
A gdybyś tak stał się przyjacielem jakiegoś bogacza? Czy czułbyś się dobrze i bezpiecznie? Czy czułbyś się swobodnie w jego obecności? A ile razy tłumaczyłbyś mu, że to niemoralne żyć w takim przepychu, podczas gdy w Afryce umierają z głodu dzieci? Ale po co daleko szukać? Ludzie cierpią z głodu w byłej Jugosławii. I w Polsce też!

A teraz pytanie: czy stać cię na zakup takiego sprzętu bojowego, za pomocą którego ludzie zabijają się i w byłej Jugosławii i w Somalii? Przeciętny bojownik serbski czy somalijski nosi przy sobie uzbrojenie droższe od Rolls Royce’a, na zakup którego chyba cię nie stać? Nie jest więc nędzarzem, ale jego nic nie obchodzi los umierających na jego oczach setek dzieci. On ma ważniejsze zadanie, niż dbać o ich wyżywienie.
A ty?
XIX wieczny małorolny chłop dysponował majątkiem o wartości wielokroć większej, niż większość obecnych mieszkańców miast. Jednak nie umiejąc z niego właściwie korzystać, na przednówku przymierał głodem. Korzystanie z bogactwa zależy od wyobraźni oraz od wyznawanego systemu wartości.

Jeśli wyobrażasz sobie, że twoje ziemskie życie jest tylko przygotowaniem do życia wiecznego w niebie, to możesz odkładać szczęście i bogactwo na “po śmierci”. Jednak bezcielesnym duchom majątek nie jest do niczego przydatny.
A może majątek potrzebny ci do pozostawienia miłego wrażenia po twej śmierci?

Moja babcia pół życia oszczędzała na trumnę. Okazało się jednak, że inflacja pożarła większość oszczędności tak, że rodzina musiała i tak sporo do tego dołożyć.

Za oszczędzaniem i ograniczaniem najczęściej kryje się świadomość nędzy, która wynika z wyraźnych ograniczeń postrzegania i umysłu. Znacznie rzadziej oszczędzanie kojarzy się z gromadzeniem funduszy inwestycyjnych. A więc ludzie tak szlachetni, którzy wyrzekają się swego majątku dla biednych, są ograniczeni umysłowo?
Ależ tak. Gdyby nie byli ograniczeni, potrafiliby wszędzie dostrzegać nadmiar bogactwa. Nie tylko w swojej kieszeni i w swoim sejfie. Potrafiliby zdopingować nędzarzy do tego, by otwarli się oni na możliwość korzystania z bogactwa, którego nikt z nas nie jest pozbawiony. Każdy ma siły do pracy, choć niekoniecznie chęci. Każdy ma do zaoferowania innym coś cennego, wartościowego, choć może nie mieć na to ochoty. Każdy może doskonale prosperować, choć może mu się wydawać, że za bycie nieszczęśliwym i nędznym uda mu się więcej skorzystać. Przecież Pan Bóg kazał się dzielić. Niektórzy są aż tak biedni, że nie stać ich nawet na wymycie się. Całe nieporozumienie polega na tym, że przyzwyczailiśmy się kojarzyć bogactwo z pieniędzmi, czasem z majątkiem, a z Naturą czy Bogiem, to już prawie wcale nie.

W gorącej Angoli, nad brzegiem rzeki, w której pluskały się ryby, stała całymi godzinami kolejka do sklepu rybnego, bo były one na należny przydział. Stojący w niej oszczędzali czas, który musieliby stracić na połów. A to dlatego, że czas jest dla nich najcenniejszy.
Naiwne czarnuchy!
A ty, z twoim światłym umysłem logicznym, czy nigdy nie oszczędzałeś na czarną godzinę, na wypadek wojny?
Na pewno tak, bo trzeba być przezornym.
Ot, naiwność wynikająca z zaślepienia.

Najcięższym skutkiem zaślepienia jest niezdolność do dostrzegania bogactwa w sobie, w swoim umyśle. A przecież jasnowidzom i ludziom medytującym jest wiadome, że wszelkie informacje, jakie istnieją gdziekolwiek w świecie, istnieją również w umyśle każdego z nas. W swoim umyśle możesz odkryć i odczytać nawet te informacje, które są najbardziej strzeżone. A z pewnością nikt by ich nie strzegł, gdyby nie były cenne. Tak więc dochodzimy do tego, że informacja ma wartość i może być towarem. A towar to coś, za co możesz dostać pieniądze. Pieniądze z kolei możesz wymienić na inny towar, który ci jest potrzebny.

To co należy do ciebie, to odkryć sposób na sprzedawanie tych cennych informacji i usług, na które cię stać. Oprócz pracy umysłowej, możesz jeszcze sprzedawać pracę swych rąk czy nóg. To nie znaczy, że staniesz się służącym.

Świadomość tego, że masz zawsze do zaoferowania cenne idee, dobra i usługi, podnosi twoją samoocenę i poprawia samopoczucie. Jeśli to, co oferujesz innym, jest cenne i atrakcyjne, wówczas nie musisz już zajmować się tym, czego nie szanujesz, tym, co cię męczy czy nuży. Dzięki temu czujesz się dowartościowany. Uważaj jednak, by nie uzależnić się od sposobów dowartościowywania się, gdyż jesteś cenny sam w sobie. Nie domagaj się w związku z tym szczególnego traktowania. Zaakceptuj to, po prostu. Jesteś cenny sam w sobie dla Boga, więc nie wszyscy ludzie mogą chcieć to zauważać. To ich sprawa, to ich zaślepienie. Przebacz im, albowiem nie wiedzą, co czynią. Zaakceptuj, że nie muszą ci za to płacić.

Trudno często zmienić od razu nastawienia, gdyż przechodzą one w formie tradycji rodzinnej i zapisują się w podświadomości jako kody telepatyczne, często trudne do wykrycia. Wiele z nich nosi wyraźne pozory pozytywnego stosunku do rodziny, w związku z tym są one szczególnie podstępne.

Zbadaj, jaki wpływ na twoje poczucie braku i niedostatku miała najbliższa rodzina.

  1. W moim domu zawsze brakowało …
  2. Moi rodzice cierpieli z braku …
  3. Moi rodzice musieli się starać, żeby im nie brakło …
  4. Moi rodzice zazdrościli innym, że …
  5. Moi rodzice szczególnie starali się o …

No tak. Rodziców podobno “trzeba szanować”, a wytykanie im błędów uznać za niemoralne. Dlatego to “niedaleko pada jabłko od jabłoni”, a ludzie często nie mogą wznieść się ponad ograniczenia wyniesione z rodzinnego domu.
Ty jednak różnisz się od jabłka nie tylko tym, że masz nogi. Masz również rozum i wolną wolę, które możesz wykorzystać w celu świadomego, a wolnego do ślepego buntu odejścia od ograniczającej cię tradycji. Wpływ na nas mają nie tylko rodzice. Mój dziadek znał biegle kilka języków.

Przechodząc na emeryturę postanowił wykorzystać tę znajomość i zabrał się za tłumaczenie książek. Potrafił siedzieć nad tłumaczeniami przez wiele dni, a kiedy się od nich odrywał, był pełen entuzjazmu, ile na tym zarobi. I wreszcie zeszyty z tłumaczeniem trafiały do… biurka, a dziadek zabierał się za nowe tłumaczenia z równym zapałem. Tak, podziwiałem mego dziadka. I dzięki temu podziwowi przez długi czas moje brudnopisy też trafiały do szuflad.
Dziadek imponował mi jeszcze bardziej, gdy pełen entuzjazmu, wręcz euforii opowiadał, co by zrobił, gdyby miał władzę! Rozpalał wyobraźnię i namiętności. Roztaczał wspaniałe wizje, po czym wychodził do ogródka plewić grządki.

Wyobraźnia jest konieczna, jeśli mamy przeżyć nasze życie z sensem. To dzięki niej jesteśmy w stanie stworzyć sobie wizję lepszego życia w przyszłości. To nam daje poczucie radości, zadowolenia, ciekawości dla życia. Dobrze wychowana wyobraźnia, inspirowana pozytywnym nastawieniem, jest niezbędna, by nasze życie miało sens, byśmy odnosili sukcesy.

 
Leszek Żądło - zdjęcie
  Leszek Żądło:

Polecamy książki i płyty Leszka Żądło:

Medytacje miłości
Leszek Żądło, Beata Augustynowicz
Tajemne moce umysłu
Leszek Żądło
Przejawianie kobiecości
Anna Atras, Leszek Żądło
Ukochane Dziecko Boga
Leszek Żądło