Wróć do listy artykułów

Leszek Żądło

Kiepska karma

Pewna kobieta przeprowadziła się z wioski do miasta i nawet nieźle się jej tam powodziło. To dało jej powód, by czuć się mądrzejszą i lepszą od innych. Po pewnym jednak czasie nierozsądnego życia zaczęła popadać w kłopoty zdrowotne. Zgodnie ze swymi aspiracjami wiedziała, że powinna znaleźć najdroższych uzdrowicieli, bo wiadomo, ci są najlepsi! Terapia słono kosztowała i nie dawała większych efektów, ale uzdrowiciele dbali, by dojna krowa nie wymknęła im się z rąk. Przede wszystkim zniechęcali ją do skorzystania z pomocy ludzi, którzy mogliby jej autentycznie pomóc. To trwało do czasu, aż zasoby pieniężne stopniały do 0. Wtedy uzdrawiana poinformowała uzdrowicieli o swej trudnej sytuacji finansowej. Wówczas usłyszała: “Masz fatalną karmę. Niestety, nie możemy ci pomóc”.

No tak, żeby tak się dać zrobić w konia, to naprawdę trzeba mieć kiepską karmę, czyli fatalne intencje wobec siebie.
A jaką karmę tworzą sobie oszuści – uzdrowiciele? Kiepską karmę tworzymy sobie życząc gorzej innym, bądź życząc gorzej sobie. Zawsze tam, gdzie innych postrzegamy jako gorszych lub lepszych od siebie, gdzie chcemy coś osiągnąć kosztem innych, bądź innym dać coś własnym kosztem, stwarzamy sobie kiepską karmę.
Skąd się bierze takie dziwactwo?
Otóż potencjalnie jesteśmy boskimi istotami. W każdym z nas jest iskra boskości. Wobec tego nie ma lepszych i gorszych, bo znaczyłoby to, że Bóg podzielił się na lepszą i gorszą część. A to już jest totalna paranoja. Wśród ludzi zdarzają się jednak i inkarnowane istoty nieludzkie, które są pozbawione części ludzkich cech i możliwości. Dlaczego tak jest, nie wiem. Jesteśmy tu po to, by odkryć naszą boskość i nasze boskie dziedzictwo. Inni są nam tak naprawdę potrzebni tylko po to, tak samo jak my im. Dopóki tego nie dostrzegamy, czujemy się zależni od innych lub chcemy ich od siebie uzależnić, by się ich nie bać. Ale po co się bać boskości, jeśli jest ona we wszystkich jednakowo doskonała. Wyobrażenia o tym, że brak w nas boskości, prowadzą do tego, że zaczynamy konkurować z innymi. I to dopiero okazuje się problemem, bowiem mnóstwo ludzi traci czas i ogromne ilości energii, by coś sobie, bądź innym, udowodnić. Gdyby zajęli się odkrywaniem boskości w sobie, nie mieliby czego udowadniać. No chyba tylko tyle, że odkryli jej już więcej. Ale samo udowadnianie udowadniałoby, że nie mają o boskości pojęcia. Aby wyplątać się ze zlej karmy, należy życzyć innym tego samego dobra, co i sobie. Warto też nauczyć się wygrywać w życiu tak, by nie upokarzać innych, by ich nie pokonywać. Wszyscy wygrywamy na współpracy, a na konkurencji tracimy. Konkurując z kimś możesz dziś wygrać, ale w następnym wcieleniu…

Od narodzin, albo i wcześniej, starasz się być gotowy stoczyć walkę i nie możesz zaznać spokoju. Ale twój wróg i tak, jeśli naprawdę mu zależy, wykorzysta twoje chwile słabości. (Tu polecam lekturę artykułu “Czarna magia w rodzinie”). Oczywiście, że z tak skrajnymi przypadkami rzadko miewamy do czynienia na co dzień. Dlatego trudniej bywa zauważyć konsekwencje karmiczne tego, co wydaje się zwyczajne i naturalne.
Załóżmy, że ci na czymś zależy. To dla ciebie takie ważne, że jesteś w stanie zapłacić za to każdą cenę.
Osiągasz swój cel i płacisz, bo takie było twoje oczekiwanie. Cel został osiągnięty, a oczekiwanie pozostało jako integralna część celu. To dlatego za zrealizowanie planu przyjdzie ci zapłacić taką cenę, jaką sam ustaliłeś. Tu nie ma żartów. Tu można zmienić tylko swoje oczekiwania.

Nasze oczekiwania, jeśli są nieświadome, często stają się przyczyną tragicznych wydarzeń.
Mój znajomy świadomie założył, że ryzyko “interesu”, w jaki się wplątuje, jest niewielkie. Afirmował sobie, że jest bezpieczny i to dawało mu poczucie pewności. Koledzy namówili go, by ubezpieczał nielegalny przerzut sprzętu RTV, by nikt nikogo nie wyrolował. Nie uwzględnił tylko jednego, otóż wziął z sobą dla bezpieczeństwa pistolet. A to znaczy, że nie czuł się naprawdę bezpieczny. Na pewno czuł się przy okazji winny, że wplątuje się w aferę przemytniczą. I to go zgubiło. Odsiedział trochę za nielegalne posiadanie broni. Najczęściej wydaje się nam, że wszystko jest w porządku, że nie mamy wątpliwości. A wątpliwości, które się pojawiają, staramy się rozproszyć, zignorować. Zasadą jednak jest, że jeśli masz wątpliwości, to nie bierz się za poważne czy ryzykowne działanie. Pracuj nad sobą tak długo, aż znikną one, aż wprowadzisz do podświadomości przekonanie, że uda ci się na pewno, bez ryzyka i bez wątpliwości. Masz się o tym nie tylko przekonać. Musisz to czuć jako absolutną pewność.

A teraz możemy kontynuować nasze rozważania na temat sposobów stwarzania sobie kiepskiej karmy.
Jeśli np. ktoś spodziewa się, że za rozkosze seksu przyjdzie mu zapłacić chorobą weneryczną, to się jej doczeka. Prędzej czy później trafi bowiem na osobę, która go zarazi. Jeśli wierzy, że za przyjemność trzeba będzie odpłacić cierpieniem, to odpłaci. Ale jeżeli ktoś inny wie, że może się niewinnie i beztrosko cieszyć seksem, to nawet nie grozi mu zajmowanie się dziećmi, ponieważ ich nie pocznie (nie ukarze się ich posiadaniem). Tak łatwo powiedzieć. W praktyce jednak okazuje się, że najbardziej jesteśmy nieświadomi swych intencji związanych z seksem i ze związkami seksualnymi. W tych tematach wykazujemy największy brak trzeźwości i przytomności. Nieco mniejszą nieprzytomność, ale jednak, wykazujemy w temacie rozwój duchowy.
Dziwne, nieprawdaż?

To wynika najczęściej z faktu, że zarówno w seksie jak i w praktykach duchowych poszukujemy ekstazy. Owo poszukiwanie zasadza się na zupełnie nieprzytomnym pożądaniu duchowych przeżyć ekstremalnych. Poza tym, wielu ludzi uzyskiwało i nadal uzyskuje stan ekstazy za pomocą sztucznych środków, mianowicie narkotyków, bądź afrodyzjaków. Posługiwanie się takimi stymulatorami nie sprzyja ani trzeźwości, ani przytomności. A przecież w rozwoju duchowym najważniejszą zasadą jest uważność i świadomość. Kiepska karma jest wynikiem braku powyższych cech oraz braku świadomości konsekwencji naszych myśli, czynów i pragnień.

 
Leszek Żądło - zdjęcie
  Leszek Żądło:

Polecamy książki i płyty Leszka Żądło:

Samouzdrawianie
Samouzdrawianie (kaseta)
Leszek Żądło
Poczucie Własnej Wartości
Leszek Żądło
Huna - skuteczna modlitwa
Leszek Żądło, Roman Rybacki