Wróć do listy artykułów

Leszek Żądło

Wibracje a karma

Istnieje coś dziwnego, co stwarza lub określa naszą karmę. Nie widzimy tego i nie badamy za pomocą urządzeń pomiarowych. Tym niemniej, możemy to coś zauważyć, gdy medytujemy, gdy stajemy się świadomi własnych odczuć. Tym czynnikiem, który wpływa na nasze życie i na zdarzenia, z którymi się spotykamy, są wibracje.
Wibracja to częstotliwość drgań. Człowiek, dopóki żyje, wibruje w różny sposób. Na obraz człowieka nakłada się całe mnóstwo różnych wibracji. Czasami są one harmonijne, a czasami nie. Również po śmierci ciała fizycznego człowiek zachowuje część ze swych wibracji.
Wibrują nasze ciała, myśli i emocje.
Umysł normalnie pracuje w rytmie beta. Odznacza się on pewnym chaosem i brakiem harmonii.
Również stan medytacyjny wprowadza nas w pewne wibracje. Są nimi fale alfa, charakteryzujące się harmonijnymi przebiegami.
Dzięki wibracjom nasz umysł raz potrafi być spokojny, a innym razem staje się podniecony.
Tylko ludzie świadomie medytujący wiedzą, jak wytworzyć w ciele i umyśle harmonijne wibracje i utrzymać je przez dłuższy okres czasu.
A po co nam harmonia?

Po pierwsze, w harmonii czujemy się lepiej i sprawniej funkcjonujemy. Po drugie, harmonia uwalnia od chorobotwórczych stresów.
Kiedy jesteśmy zharmonizowani, wówczas nie ma w nas wewnętrznych konfliktów, a to znaczy, że wszystkie nasze plany możemy z łatwością realizować. To również znaczy, że życie nas cieszy.
Oczywiście, ktoś może sobie wyobrażać, że uda mu się zharmonizować z niskimi wibracjami – np. mocą Szatana. To jednak nie jest możliwe. A nie jest, ponieważ zawsze w człowieku pozostają wibracje wysokie, jako że mamy w sobie boską iskrę, zalążek boskiej doskonałości.
Tu sprawa się komplikuje, ponieważ po pewnym czasie eksperymentów stwierdzamy, że w pełni możemy się zharmonizować tylko z tymi wysokimi, subtelnymi wibracjami. Próby koncentrowania się na innych wprowadzają tylko narastanie chaosu i cierpienia.
To tak, jakbyśmy byli pozbawieni możliwości wyboru? A gdzie nasza wolność?
Ależ mamy wybór, tylko trzeba zastanowić się, czy warto za niego płacić cenę chorób, cierpień czy pomieszania umysłowego. Trzeba też zapytać się, czy warto cierpieć, by udowadniać swą urojoną wolność, czy też ją odzyskać?
Odzyskanie realnej wolności polega na zharmonizowaniu się z wibracjami najsubtelniejszymi. Tylko one gwarantują pełnię wolności. Wolności twórcy, a nie buntownika. Doskonałość nie ma powodu buntować się przeciw samej sobie. Tylko ktoś, kto innym zazdrości doskonałości, buntuje się i zamiast budować, niszczy siebie. Wprowadza w ten sposób dysharmonię i w związku z tym nie może być szczęśliwy. Owszem, może czuć się przyjemnie, ale jest to krótkotrwała satysfakcja.

Wibracje, które w nas się pojawiają, wydają się nam przyjemne, bądź niemiłe. Ale to odczucie nic jeszcze nie mówi o ich jakości. To dlatego, że nasze poczucie przyjemności może być spaczone. Przyjemność to stan odczuć zupełnie subiektywnych. Odczucie przyjemności nie mówi nam zazwyczaj nic na temat jakości wibracji, które odczuwamy. Mówi natomiast o sposobie naszego indywidualnego reagowania na zdarzenia. Co innego sprawia przyjemność alkoholikowi, co innego nimfomance, a co innego masochiście. Nieprawdaż?
To dlatego przyjemności często postrzega się jako zakłócenia w duchowym rozwoju. Tym niemniej takie stanowisko świadczy o „wylewaniu dziecka razem z kąpielą”.

Po czym poznać, że jedne wibracje są korzystne, a inne nie?
Pytanie 1: Dla kogo korzystne i w jakim celu?

Mrówki i pszczoły najlepiej rozwijają się w miejscach, które dla człowieka są zabójcze. Ale to jeszcze nie dowód, że te owady mają paskudną karmę. One korzystają z właściwych dla siebie wibracji.
Drapieżniki mogą przeżyć tylko dzięki agresywności. Ale to nie znaczy, że człowiekowi owa agresywność jest potrzebna do życia. Owszem, wojownikom, sportowcom – do odnoszenia sukcesów jak najbardziej. Ale dla tych, którzy chcą żyć normalnie, albo rozwijać się duchowo – stanowi przeszkodę, obciążenie karmiczne.

Z tego, co dotychczas przeczytałeś, mógłbyś wyciągnąć wniosek, że w naszym życiu nie ma niczego złego, niczego niekorzystnego, bo to jest relatywne.
Nie całkiem o to chodzi. Myślę, że kiedy dobrniemy wspólnie do końca lektury, będziesz na to patrzeć inaczej – bardziej świadomie. Teraz możesz być jednego pewien: nie wszystko jest korzystne, nawet nasze cele mogą się okazać szkodliwe dla nas samych.
Ot, taka niespodzianka!
Możesz też zastanowić się nad tym, że to, co wydaje się korzystne i przyjemne, wcale takim być nie musi.

Pytanie 2: Czy odczucie przyjemności może być weryfikatorem tego, co korzystne, a jeśli tak, to w jakim zakresie?

Jak wspomniałem, poczucie przyjemności bywa uwarunkowane. Kiedy jednak opanujemy medytację, wówczas w większości przypadków przestaniemy popełniać błędy. W większości, ale nie we wszystkich.
Harmonia wewnętrzna jest przyjemna. A wewnętrzna harmonia bazuje na dostrojeniu umysłu i ciała do subtelnych, wysokich wibracji. Świadomość tych wibracji rozwijamy podczas medytacji. Okazuje się przy tym, że większa wprawa medytującego powoduje, iż doświadcza on subtelniejszych wibracji, których istnienia podczas pierwszych medytacji nawet nie podejrzewał.

Sztukę weryfikowania wibracji opanujemy doskonale dopiero wówczas, gdy przyzwyczaimy się do głębokiego relaksu oraz do zaniechania napięć i wysiłków w codziennym życiu.
Odczucie, któremu towarzyszy napięcie, też może wydawać się przyjemne. Ileż to razy ludzie twierdzą, że czują się świetnie, ponieważ trenowali aż do bólu? A ile razy przyjemność sprawia im odurzenie?
Rzecz jednak w tym, że zarówno przyjemne zmęczenie, jak i przyjemne odurzenie, wiążą się ze stresem, a ponadto z niskimi wibracjami, które mają tendencję przyciągania do nas niemiłych, destrukcyjnych zdarzeń.
Owszem, zdarzenia niemiłe mogą być pociągające, pasjonujące, podniecające – zupełnie jak oglądanie horrorów. Wyzwalają one jednak bardzo niskie wibracje.
Prawo harmonii mówi tymczasem, że podobne wibracje przyciągają się.
A jak myślisz, kogo możesz przyciągnąć pielęgnując emocje i poglądy spod budki z piwem? A kogo, jeśli jeżysz się w nienawiści i szykujesz do walki? A nienawidząc kogoś, czy rzucając na niego klątwy?
Czy ludzi miłych, sympatycznych? A może anioły, lub oświeconych?
Nic z tego. Ci drudzy mają zupełnie inne wibracje, które nie przyciągają ich do ciebie, jeśli jesteś pogrążony w negatywnościach.

To, co sprawia nam przyjemność, to rzecz gustu. Osoby medytujące znacznie lepiej czują się w obecności tych, którzy są spokojni, wyciszeni wewnętrznie, radośni.
Z kolei osobnikowi znerwicowanemu radość czy spokój mogą się wydawać czymś obrzydliwie nudnym, lub wręcz nienormalnym, chociaż same w sobie bazują na subtelnych wibracjach.
Norma nerwicowca różni się zarówno od normy depresyjnego flegmatyka, jak i do normy medytującego jogina.
Zaakceptujmy ten fakt.
Kiedy mówimy o spokoju, sprawa nie wydaje się jednoznaczna. Spokój bowiem kojarzy się podświadomie z uspokojeniem na siłę, a to znaczy ze zduszeniem w sobie żywotności. Taki „spokój” ma wibrację śmierci. Ona na pewno nie harmonizuje ani z wibracją życia, ani oświecenia. Jest ciężka i brudna.
Zupełnie innego spokoju doświadcza ktoś, kto dłuższy czas medytuje. Już nawet podczas pierwszych ćwiczeń może doznać tego wspaniałego odczucia.

Świadomość subtelnych wibracji pojawia się nam w związku z medytacją. Wówczas zauważamy, że spokój, radość, czy miłość, których doświadczamy w medytacji, są to uczucia zupełnie różne od tych, które nazywaliśmy tymi słowami. Przede wszystkim są one dużo subtelniejsze, delikatniejsze.
Z takim odkryciem i z taką świadomością mamy podstawy, by oceniać jakość wibracji związanych z odczuciami. Jeszcze lepiej by było, gdybyśmy mogli odwołać się do jasnowidzenia. Wówczas zauważylibyśmy, że wibracje zwane subtelnymi – świecą, że są jasne. Natomiast te, które nazywamy ciężkimi, są ciemne (czasami wręcz smoliste) i rzeczywiście ciężkie.

Jeżeli jesteśmy świadomi swych odczuć, wówczas mamy też możliwość oceniać jakość myśli. Z myślami uduchowionymi bowiem wiążą się duchowe, subtelne odczucia, a z niskimi, nieczystymi – niskie (ciężkie).
Niskie uczucia mają to do siebie, że nie pojawiają się w medytacyjnym stanie świadomości, a przede wszystkim w jego głębokich fazach. Można by więc podejrzewać, że człowiek stale medytujący jest w jakiś sposób upośledzony, gdyż nie ma możliwości doświadczać negatywnych odczuć. Te negatywne odczucia wydają się nam przecież takie ważne, motywujące do działań.
Otóż to! Tak przejawia się kiepska karma. Niskie odczucia przyciągają do siebie niskie myśli, a z nimi jakość naszego, życia czy duchowych dokonań też nie może wyjść poza wibrację klozetu. A ileż przy tym trzeba się natyrać!
Owszem, można współczuć medytującemu, że nie zna tak „wspaniałych” odczuć jak gniew, nienawiść, żal, strach itp., że nie wie, co to kac, czy rzyganie po chlaniu. Można się o niego martwić, że zagubi się w rzeczywistości, w której przecież podobno nie ma miejsca na miłość, szczęście, radość, harmonię.
Można się martwić o los medytującego, tylko po co? Tym bardziej, że systematycznie medytujący doskonale radzi sobie bez niskich emocji. On świadomie sięga przyczyn sprawczych najwyższej jakości i nie przyciąga do siebie niskich wibracji oraz ludzi z nieczystymi intencjami. A jeśli takich przyciąga, to tylko w tym celu, by zrozumiał, że jego intencje i jego umysł nie zostały jeszcze całkowicie oczyszczone.
Ktoś, kto uważa, że przekierunkowanie zainteresowań na wysokie uczucia jest tym samym, co stłamszenie odczuć, popełnia błąd. Odcięcie się od niskich uczuć działa inaczej i bazuje na znieczuleniu. Medytujący zaś dokonuje zmiany wibracji transformując swoje uczucia na wyższy poziom, a ta zmiana z kolei wpływa pozytywnie na jego karmę.
A w jaki sposób?
Otóż to jest najwspanialsze!
Możesz bowiem dokonywać setek dobrych uczynków z podłym samopoczuciem i nadal być podle traktowanym przez innych. Możesz wycofać się z aktywnego życia, by nie stwarzać sobie karmy i nadal spotykać się z podłością innych. Ale kiedy twoje odczucia (wibracje) zmienią się na subtelne, wówczas będziesz traktowany z miłością, szacunkiem, uprzejmością. I to przez tych samych ludzi!
Dziwne, nieprawdaż?

 
Leszek Żądło - zdjęcie
  Leszek Żądło:

Polecamy książki i płyty Leszka Żądło:

Afirmacje życia
Leszek Żądło, Renata Rybacka, Roman Rybacki
Kurs Doskonalenia Umysłu - 5 kaset
Leszek Żądło
Regresing
Regresing (CD)
Leszek Żądło
Medytacje miłości
Leszek Żądło, Beata Augustynowicz