Wróć do listy artykułów

Leszek Żądło

Jak sobie radzić z nerwicą cz. 2

Od czytających część 1 artykułu zdążyłem się dowiedzieć, że naturalne sposoby, jakie proponuję, wydają się niektórym osobom przerażające.
Bo jak żyć bez kawy, bez herbaty, bez innych używek, bez oglądania horrorów, bez spotkań z dołującymi ludźmi?
No “to się nie da.” “Tak traci się cały sens / smak życia”.
Tragedia….
Tymczasem prawdziwą tragedią jest takie myślenie i postępowanie, a nie życie bez takich uciech.
Dlaczego?

Osoby, które chcą leczyć swą nerwicę, nie wiedzą, że nerwica to rozdźwięk między sobą prawdziwym a tym sobą, którym usiłują się stać. Dlatego często lecząc się z nerwicy nie próbują się stać, kim są, tylko jeszcze bardziej stać się kimś, kim chcą się stać, bo to jest ich cel życia – być “kimś”. I wtedy nerwica pogłębia się, albo przechodzi w stan natręctw.
Inne osoby myślą, że nerwica to wieczne wkurzenie i na tej podstawie uznają, że nie mają nerwicy. Ale wkurzenie to tylko rozzłoszczenie, a nie nerwica. Tu dodam, że wiele osób znerwicowanych w ogóle nie zauważa swojego wewnętrznego rozzłoszczenia. Chcąc uchodzić za doskonałe, głęboko wstydząc się złości, ukrywają ją nie tylko przed światem, ale i przed samymi sobą.
Ten mechanizm może stać się powodem wystąpienia depresji, jeśli dodatkowo osoba wyznająca takie zasady stara się robić to, czego nienawidzi, a rezygnuje z tego, co lubi, co jej sprawia przyjemność i kiedy rezygnuje z twórczej ekspresji.
Nerwica może nas wcale nie wkurzać, tylko po prostu boleć lub dołować. A nieuzdrowiony ból psychiczny pogłębia się coraz bardziej i bardziej.
Najważniejsze w uzdrawianiu się z nerwicy jest ODPUŚCIĆ SOBIE!
Na to jest kilka sposobów. Najważniejsze jednak, by to robić bez poczucia winy. A od poczucia winy można się przecież uwolnić stosując afirmacje, np: “Ja (imię) jestem w porządku, kiedy odpuszczam….”.
Jak ja to zacząłem?
Po skończeniu szkoły średniej odpuściłem sobie studia na 2 lata i poszedłem do studium policealnego, gdzie miałem prawdziwą labę. Uczyłem się tylko w takim zakresie, który pozwalał mi na utrzymanie się w szkole przez cały czas. To była prawdziwa ulga! I nie przejmowałem się opinią wychowawczyni, że z takim talentem to na pewno nie dam sobie rady na studiach. Zresztą do dziś nie miałbym odwagi pokazać jej indeksu, żeby nie straciła wiary w swoją “intuicję”. Dla mnie to było łatwe, bo nigdy nie bałem się utracić swojego “nieskazitelnego” obrazu w oczach innych. Byłem zawsze ważniejszy dla siebie od cudzych opinii o mnie. I potrafiłem patrzeć na siebie z dystansem, którego brak wszystkim starającym się być doskonałymi za wszelką cenę.
Te 2 lata odpoczynku dało mi siły do łatwego i bezstresowego ukończenia studiów. A przy okazji nie musiałem wszystkiego zakuwać od początku, bo w Studium miałem podstawy psychologii pracy i socjologii. Tymczasem moi koledzy zaczynali od zera. Ja studiowałem z przyjemnością i na luzie, oni męczyli się i nakręcali ambicjonalnie. A ci, co mimo wszystko próbowali studiować na luzie, mieli jednak znacznie niższe oceny niż ja.
To był początek odpuszczania sobie. Nerwica nie ustąpiła, bo i ja nie ustępowałem w odpuszczaniu innych tematów. M in. udało mi się zdobyć kilka zawodów, z których większości nigdy nawet nie próbowałem wykonywać, albo wykonywałem “z doskoku”. Dopiero gdy ustąpiłem, poddała się również nerwica.
Co robić, żeby odpuścić?
Zacznijmy od tego, że osoba znerwicowana BARDZO CHCE. Chce tak bardzo, że jej cała wola zostaje skierowana na przedmiot chcenia, bez zastanowienia, czy to w ogóle ma sens, czy w ogóle jest możliwe?
Wolę można określić jako skoncentrowane “chcenie”. Tak więc wola osoby, która za bardzo chce, jest w pełni skoncentrowana na tym jej celu. Na ogół nie ma znaczenia, czy ten cel jest realny, czy nie. Koncentracja na nim sprawia, że staje się on obsesją.
W procesie rozwijania nerwicy jest tak, że im bardziej cel jest nierealny, tym silniejsze chcenie. A im silniejsze chcenie, tym silniejsze potępianie siebie za brak osiągnięć, tym silniejsze załamywanie się, gdy się nie udaje. A udać się po prostu nie może. A ponieważ się nie udaje, to zmniejsza się wiara w siebie, swoje możliwości i swoje szczęście, zwiększa wiara w swojego pecha. Temu jeszcze towarzyszą często gorzkie rozmyślania typu: “a przecież innym się udało”. Za tymi rozmyślaniami jednak kryje się kompletne odcięcie od rzeczywistości. Znaczy to, że albo podążamy za jakimś książkowym czy gazetowym ideałem, który został spreparowany w celach wychowawczych lub marketingowych, albo wybielony poza granice możliwości. A może wiemy o nim tylko tyle, czym nam chciał zaimponować? Nie pytamy, jaką cenę za to płaci i jakie są nasze realne zdolności i możliwości, by taki stan osiągnąć?
W tym kontekście, najgorsze jest dążenie do bycia doskonałym. I to doskonałym pod każdym względem, lecz wg własnej wizji doskonałości (czyli wg widzimisię). To dotyka przede wszystkim kobiety, które mają niską samoocenę. Wydaje im się, że kiedy doskonale sprostają wszystkim zadaniom i wyzwaniom, to doczekają się uznania. Jednak między dążeniem do uznania, a wysoką samooceną, jest ogromna różnica. Dlatego też trzeba stawiać na samoocenę a nie na dążenie do pochwał za to czy tamto.
Kolejnym powodem nerwicy może być rozjazd między tym, co mam, a tym, co chcę mieć. I taka nerwica często rozwija się pod płaszczykiem rozwoju duchowego czy osobistego. “Chcę mieć, mieć, mieć i jeszcze więcej mieć”. To postawa wielu osób, które chcą się dowartościować posiadaniem, lub które chcą sobie zapewnić poczucie bezpieczeństwa materialnego mając ciągle więcej i więcej. A to droga na manowce. Wynika ona z poczucia niezaspokojenia. Tymczasem większość szkół rozwoju duchowego prowadzi do poczucia spełnienia bez konieczności posiadania! Bo spełnienie to stan świadomości spełnienia, a nie posiadanie. I tę drogę wybrałem. Czuję się coraz bardziej spokojny, coraz bardziej spełniony, a moja nerwica dawno odeszła.
Oczywiście, że nie mam wszystkiego, co mógłbym chcieć, bo moją wolą jest PRZEDE WSZYSTKIM uwolnić się od bezsensownych zachcianek. To podstawa, by nie popaść w totalny zamęt wolicjonalny i chaos życiowy. Wiem, że to może być trudne dla kogoś, kto uważa, że jego zachcianki pochodzą z intuicji, albo żąda rekompensaty za biedne czy nieciekawe dzieciństwo. Ale praktyka duchowa nie jest rekompensatą, tylko otwieraniem się na nowe i dotąd nieznane możliwości. I polega na korzystaniu z nich. Zamiast więc czekać na spełnienie marzenia z dzieciństwa, którym miał być pluszowy miś, czy samochodzik, warto zająć się czymś nowym, czymś, co pozwoli nam wykorzystać efekty samopoznania. Warto postawić na odkrywanie realnych, a nie urojonych talentów i zdolności. Warto je rozwijać. Ale po drodze trzeba przebaczyć, że nas lekceważono, że nam obiecywano i nie spełniano obietnic i że nam wmawiano talenty zdolności do czegoś, z czym nie mamy nic wspólnego, ale co wydawało się rodzicom czy nauczycielom bardzo ważne, cenne, nobilitujące itd. Po drodze należy też docenić to, co naprawdę nasze, ale niedoceniane przez otoczenie.
Ważne też jest przebaczyć rodzicom, którzy podziwiali innych i ich “ogromne” osiągnięcia, a którzy jednocześnie lekceważyli nas i umniejszali nasze “nieważne” dla nich próby. Przebaczyć, że chcieli, żebyśmy byli tacy, jakimi oni nas sobie wyobrażają, a nie takimi, jak my chcemy być.
Warto zwrócić uwagę na to, że wiele osób wynosi nerwicę z domu rodzinnego. Często żyją w atmosferze popędzania: “no rób COŚ” (nie wiadomo co, byle tylko robić), “no pośpiesz się” (też nie wiadomo gdzie i po co?).
Czy tak mamy żyć?
Ja – kierując się naukami joginów i mistyków – uważam, że wszystko powinno się dziać (a zatem i dzieje się) we właściwym miejscu i we właściwym czasie. Takie podejście uwalnia od nerwicy.
Warto afirmować zadowolenie z siebie, z życia itd.
Warto afirmować, że jesteś właściwy, w porządku itp.
Ważne też jest afirmować, że mam WYSTARCZAJĄCO (dużo) .... To zamiast myślenia, że mam jeszcze za mało, że muszę więcej itd.
Do zestawu afirmacji jeszcze dojdziemy. A teraz jeszcze kilka rad, jak sobie pomóc na innych płaszczyznach niż mentalna i emocjonalna. Tu będzie o metodach, o których nie wspomniałem w 1 części artykułu.

Polecam metodę BSM (książka Samoleczenie metodą BSM z CD), ale do jej stosowania konieczna jest rezygnacja z leków, używek, alkoholu. Działa rewelacyjnie szybko. Mnie pomogła najbardziej, ale ma i swoje wady dla niecierpliwych nerwicowców – trzeba powtarzać układ co 4 godziny przez 20 minut. Na początku może się wydawać, że wszystko się pogorszyło i chodzić nieprzytomnym przez kilka dni. Ale to czas konieczny dla detoksykacji. To nic nie kosztuje , ale wymaga cierpliwości i systematyczności. Przy okazji reguluje się i odtruwa wszystkie układy wewnętrzne i całe ciało.

Świetnym preparatem regulującym psychikę, układ nerwowy i immunologiczny, jest suplement diety ”Immuno”:http://www.ezosfera.pl/6554/ashwagandha-suplement-diety-ajurwedyjskie-ayurwedyjskie-ayurvedyjskie (dostępny w sklepie Ezosfera.pl). Preparat zawdzięcza skuteczność szczególnym właściwościom zioła Ashwaganda oraz wgranej bioinformacji związanej z oczyszczaniem orgnizmu z pasożytów (które często mają wpływ na rozwijanie się nerwicy). Dzięki temu powstała UNIKALNA formuła preparatu, nie do podrobienia przez innych producentów.

Można pracować samodzielnie wahadłami leczniczymi. Polecam głównie lit, dolomit, zestaw antydepresyjny i antynerwicowy.Osoba bez doświadczenia w pracy z wahadłem, musi poświęcić temu zadaniu przynajmniej 20 minut na 1 wahadło dziennie.

No i muszę przyznać, że prawidłowo stosowana metoda opukiwania (EFT) też daje bardzo dobre rezultaty.

A teraz wróćmy do afirmacji. Uważam je za najważniejszy oręż w “walce” z nerwicą, gdyż zmieniają nam one perspektywę widzenia siebie i rzeczywistości. A bez tego nasze sukcesy w pokonywaniu nerwicy i zmiany w życiu będą tylko kosmetyczne, czyli powierzchowne.

Oto najważniejsze afirmacje dla nerwicowca (niewątpliwie bardzo wkurzające na początku):


Ja, .... , jestem zawsze i wszędzie w porządku.
Ja, .... , jestem zawsze we właściwym miejscu i we właściwym czasie.
Ja, .... , zawsze zdążam (osiągam wszystko) na czas.
Ja, .... , doskonale i na ludzie radzę sobie z wszystkim w każdej sytuacji.
To, czym ja …. zajmuję się TERAZ, jest dla mnie najważniejsze na świecie.
Ja, .... , jestem zawsze i wszędzie bezpieczny.
Ja, .... , mogę się wyluzować, jestem z tym bezpieczny i w porządku.
Ja, .... , mogę sobie pozwolić puścić wszystkie napięcia.
Ja, ...., odpuszczam sobie konkurowanie z innymi (porównywanie się z innymi, dorównywanie innym, dopasowywanie się do innych, staranie się, by być lepszym od innych).
Ja, .... , jestem wystarczająco szybki, wystarczająco dobry, wystarczająco sprawny, wystarczająco doskonały, wystarczająco atrakcyjny.
Ja, ..., z łatwością robię wszystko najlepiej, jak to jest możliwe.
Ja, .... , zawsze mam wystarczająco dużo czasu na zarabianie pieniędzy, zabawę, dobre towarzystwo, udany seks, pracę nad sobą, relaks, wypoczynek (itd).
Ja, .... , zawsze mam wystarczająco dużo pieniędzy na to, co mi jest potrzebne.
Ja, .... , odpuszczam sobie pogoń za zbędnymi zachciankami.
Ja, .... , zawsze mam wystarczająco dużo, doświadczam wystarczająco dużo, robię wystarczająco dużo, zarabiam wystarczająco dużo.
Ja, .... , kocham, lubię, szanuję, doceniam siebie bez względu na to, co mówią i myślą o mnie inni ludzie, bez względu na to, jak mnie oceniają.
Ja, .... , POTRAFIĘ BYĆ ZADOWOLONY Z SIEBIE, ZE SWOJEGO ŻYCIA, ZE SWOICH SUKCESÓW, ZE SWOICH OSIĄGNIĘĆ, ZE SWOJEJ PRACY I W OGÓLE Z WSZYSTKIEGO.
Tu, gdzie ja …., jestem, jest najlepsze miejsce dla mnie.
Ja, .... , jestem zadowolony z bycia tutaj, ponieważ gdybym miał być gdzie indziej, to bym tam na pewno był.
Ja, ...., przebaczam wszystkim, którzy mnie poganiali, strofowali, potępiali (itd).
Ja, ...., przebaczam sobie, że się poganiałem, strofowałem, potępiałem (itd).
Moja, ..., przyszłość, jest bezpieczna i pełna cudownych niespodzianek.
Ja, .... , odpuszczam sobie wszystko, czego spełnienie (realizacja) zależy od innych.
Ja, .... , z chęcią zajmuję się tym, czego spełnienie (realizacja) zależy ode mnie i odnoszę w tym coraz większe sukcesy.

Na zakończenie mały zestaw afirmacji przydatnych również przy wychodzeniu z depresji.
Osoby w depresji mogą stosować afirmacje dopiero od chwili, gdy same poczują chęć wyjścia z tego stanu i poprawy jakości swojego życia. A to dlatego, że mają tendencję do interpretowania wszystkiego na swoją niekorzyść. Dla osób wychodzących z depresji prócz tego, co powyżej:


Ja …, z łatwością mogę osiągać to, o czym zawsze marzyłem (czego zawsze pragnąłem).
Ja …, jestem bezpieczny i w porządku, kiedy spełniam swoje najpiękniejsze marzenia.
Chce mi się chcieć, bo to fajne.
Ja …, przebaczam sobie, że rezygnowałem z tego, co dla mnie ważne i najważniejsze.
Ja …, dostrzegam sens w moim życiu. Dostrzegam możliwość bycia szczęśliwym i zadowolonym z (siebie, swojego życia, swoich osiągnięć).
Ja …, mam wystarczającą siłę przebicia, żeby osiągać to, o czym zawsze marzyłem.
Ja …, przebaczam wszystkim, którzy ograniczali moje działania.
Ja …, przebaczam wszystkim, którzy wyśmiewali moje marzenia, moje potrzeby.
Ja, ...., przebaczam wszystkim, którzy usiłowali mnie pozbawić wiary w siebie i moje możliwości. Teraz wiem, że mam wiele większe możliwości, niż im się wydawało. CORAZ BARDZIEJ wierzę w siebie, w moje możliwości, w mój talent.
Ja, ..., wybieram radosne, szczęśliwe, spełnione życie na trzeźwo i przytomnie.

 
Leszek Żądło - zdjęcie
  Leszek Żądło:

Polecamy książki i płyty Leszka Żądło:

Huna - skuteczna modlitwa
Leszek Żądło, Roman Rybacki
Przejawianie kobiecości
Anna Atras
Zarabiam z przyjemnością
Leszek Żądło
Tajemne moce umysłu
Leszek Żądło