Wróć do listy artykułów

Sławomir Majda

Wegetarianizm -intencje. Aspekty karmy ludzkiej Duszy.

W chińskiej restauracji gość zachwyca się smakiem potraw.
—Panie Wang, cóż takiego dodajecie do jedzenia, że jest takie pyszne?
—Czipsy.
—Co pan opowiada? Przecież tu w ogóle nie ma ziemniaków, a nawet nie ma odrobiny ich smaku. Tu jest też jakieś mięso.
—No przecie ja wyrażnie tobie mówia, że ja dodaje czipsy.

Po napisaniu kilku art. dotyczących przemocy takich jak np. ,,Korrida -karma żywego boga. Obciążenia Duszy.” Link pojawił się w sposób naturalny inny temat, a mianowicie wegetarianizm.
Osoby jakie zajmują się duchowością, a w tym część jasnowidzów nie je mięsa a jedynie pokarmy roślinne min. z uwagi na promowane własne miłosierdzie, współczucie i pracę wielkim sercem. Znam kilku jacy stosowany wegetarianizm argumentują tym, że widzą co jedzą. Na pewno jarosze stawiają na zdrowie i na świat wolny od okrucieństwa, związanego z odbieraniem komuś życia, z kończeniem komuś jego inkarnacji na Ziemi.
E. Cayce w swoich odczytach podał, że karmą zwierząt jest być zjedzonymi. Samo mięso opisywał jako niezbędny składnik diety. Często osobom chorującym promował mięso ryb, owoce morza, wołowinę, drób w rozmaitych konfiguracjach. Nawet coś takiego jak pasztet z wątroby przy anemii, czy rozmaite galaretki. Wegetarianizm jak twierdził, miał sens jedynie w przypadku pobudek religijnych. Zobaczmy zatem jak się ma wegetarianizm do duchowości, do inkarnowania Dusz.

,,Integralną część nauki pitagorejskiej stanowił wegetarianizm. Zalecenia odżywiania bezmięsnego wynikały (…) z przekonania, że celem życia ludzkiego jest (…) udoskonalenie oraz dalszy rozwój umysłowy i moralny. Za niezbędny warunek osiągnięcia tego celu uważali zaś umiarkowany tryb życia. Dieta wegetariańska, która zapewniała zdrowie i ułatwiała przestrzeganie wstrzemięźliwości płciowej, stwarzała dogodne warunki do wszechstronnego rozwoju duchowego,,. Link

Duchowość jednak nie oznacza tego samego dla wszystkich i jeden twierdzi, że łączy się ona u niego z mocą Ducha świętego, inny powie, że ma związek tylko z Duszami np. ludzi i zwierząt. Jedzenie mięsa oznacza min. konsumpcję ciał np. zwierzęcia jakie nie żyje. Idzie za tym, przyczynienie się [lub nie]do jego śmierci. Jedynak również ludzie rozumni, wykształceni zjadają inne żywe jeszcze istoty, a w tym całkiem spore organizmy jak np. małże skropione cytrynką, rozmaite wijące się robaki i nie tylko.
Ba, w celach religijnych inni rozumni, wykształceni ludzie promują w XXI stuleciu np. zjadanie ciała rozmaitych bogów, półbogów oraz picie ich krwi. patrz art. ,,Picie i przelewanie krwi ludzkiej, zwierzęcej a kwestie satanizmu. Intencje bałwochwalcze i karma Duszy”. Link

Uwzględniając prawa karmy, zauważmy taki mechanizm, że wegetarianizm może promować jednak ktoś, kogo Dusza inkarnowała ostatnio w ciałach krwiożerczych drapieżnych zwierząt jak lwy, modliszki, nietoperze, rekiny, pająki, komary. Czyni tak ,,miłości do żywych istot”, a naprawdę jest tylko mocno najedzony do syta świeżym mięsem, opity krwią. Odpoczywa chwilowo na jarskiej tzw.,,duchowej” diecie. A to u ludzi jaroszy jest doskonale widoczne. ,,To” czyli pozostałości w ich energetyce rozmaitych ,,pamiątek” po inkarnowaniu w drapieżne zwierzęta, owady i nie tylko.
Jeśli jakiś człowiek nie uwzględnia faktu inkarnowania Dusz, a twierdzi, że wciela się osobiście i raz jest kobietą kiedyś znów mężczyzną, to w tak jednostronnie ciężkim myśleniu gubi się fakt inkarnowania tej osoby również w ciała zwierząt. Bo ,,ja taki rozumny jestem, wykształcony i nie zniżyłbym się do bycia kozą, psem, głupią kurą”. Jeśli jednak zaakceptujemy, że nie my ludzie, ale nasze Dusze inkarnują, z tego prostego powodu że się nudzą i są nieśmiertelne, to one mogą mieć inne pomysły na kolejne wcielenia się w ciała na Ziemi, niż mają je magistrowie nauk wyzwolonych, prezydenci i bycie kotem wąchającym kupy na ulicach, owym Duszom w ogóle nie uwłacza, pomimo ich wcześniejszej inkarnacji w arcypasterza, w kapłana, profesora, żywego boga, czy ponętną gwiazdę sceny.
A co z inkarnacjami ludzkich Dusz w rośliny?
Kto powiedział, że nie tak się nie dzieje? Duchowi mędrcy Wschodu mówią od wieków o niezabijaniu zwierząt, tłumacząc że one posiadają Dusze. Hindusi nie jedzą krów, bo są to dawni członkowie ich rodzin. Za zły uczynek można tam wcielić się jakieś podłe zwierze. Małpy i wszystko co się rusza na ziemi to zawsze jakaś święta dla nich postać.
Ale mędrcy nie mówią, że te same przecież Dusze wcielają się w rośliny. Temat jest całkowicie przemilczany. A przecież każdy chyba słyszał o Duszach drzew i o tym, że liść do którego przytka się palący się papieros uchyla się, aby nie być zranionym.
Wiele już napisano, że pomidory źle rosną przy muzyce country, Heavy metal, ale cieszą się życiem i dają większe plony przy muzyce Mozarta.
Jak to jest możliwe, że liść się uchyla od zbliżanego doń ognia, choć roślina nie ma nerwów, mózgu? Bo jest tam zawsze jakaś Dusza, animuje ją, ożywia aż do śmierci swej kolejnej osobowości, czyli w tym przypadku odpowiednio drzewa, cebuli, buraczka.
Dzieje się tak, że Mędrcy zwracający ogółowi ludzi uwagę na Dusze zwierząt i Dusze w roślinach musieliby przytomnie myśleć i opowiedzieć też o samym Bogu. Który to Bóg wszystko utrzymuje w ciągłym ruchu. Który na to pozwala, aby niedawni naukowcy i mędrcy wisieli w kolejnej inkarnacji na własnych ogonach z gałęzi drzewa, lub czochrali się z pcheł tylną nogą, czy składali jajka w kurniku. A skoro Mistrzowie nic nie mówią, to w Indiach promuje się reinkarnację ludzi ale i np. kult krowy, psa, małpy i temat zostaje rozmyty, zanim jeszcze ktoś się o to zapytał.
Jeśli nie jesteśmy pewni tego, że w danej roślinie, mięsie, małży, szaszłyku jest/była jakaś ożywiająca je Dusza, to przed przyrządzaniem posiłku, przed jedzeniem poprośmy min. o wzajemne uzdrowienie relacji między nami a nimi: Duszami-bytami-tworami- istotami we wszystkich wymiarach naszej egzystencji.
-O sąd boży za profanację ciał.
Może się przecież okazać, że komuś przyszła ochota doświadczyć, jak to jest mieć osobowość sałaty, albo kalafiora. Jak to jest machać gałęzią, puszczać soki na wiosnę, zakwitać....
-Przeprośmy za profanację cudzych ciał.
-Przebaczmy też dokonaną na nas kiedykolwiek profanacje naszych ciał.
-Dobrze by było prosić o wszelkie zadośćuczynienie w kategoriach Stwórcy.

Tematyczne intencje
Naszego min. jedzenie [-nie], gryzienia[-nie], żucia,[-nie] trawienia[-nie], spożywania[-nie], przyrządzania [-nie]min. na posiłki, wydalania z organizmu wszelkiego rodzaju, jakości żywych i martwych min. mięsa, jajek, roślin, produktów mięsnych, roślinnych i nie tylko ich oraz naszego doświadczania tego skutków.
Wzorzec odwrotny. Naszego bycia….
Naszego min. pamiętania[-nie], zapominania[-nie], akceptowania[-nie], rozumiemy, szanowania [-nie]tego, że rozmaite Dusze a w tym ludzkie Dusze inkarnują gdzie i jak chcą a w tym jako min. osobowości zwierzęce, roślinne i inne służące min. jako pokarm dla min. innych ludzi, zwierząt, roślin i nie tylko dla nich ich oraz naszego doświadczania tego skutków.
Naszego uzdrawiania, oczyszczania przed Stwórcą i ze Stwórcą naszych wszystkich relacji, karmy min. posiadanych z Duszami, istotami jakich ciała spożywamy we wszystkich wymiarach naszej rzeczywistości np. jako min ciała, organizmy, zwłoki min. zwierzęce, roślinne i nie tylko oraz naszego doświadczania tego skutków.
Wzorzec odwrotny.
Naszego min. zadawania min. rozmaitych ran, cierpień oraz profanowania, gryzienia, ćwiartowania wszelkiego rodzaju, jakości min. ciał, zwłok, organizmów zmarłych, zabitych min. zwierząt, roślin i ich odpowiedników i nie tylko ich oraz naszego doświadczania tego skutków.
Naszego min. doświadczania, przeżywania, inicjowania min. dla siebie i dla innych min. rozmaitych przygód, stanów, zdarzeń jakie mają min. małże, krewetki, kura, królik, ryba, cebulka, czosnek, buraczki, marchewki i nie tylko oni min. gotowani w ganku, w piekarniku, na grillu, podawani na stół min. na talerzu, a nawet na surowo i nie tylko oraz naszego doświadczania tego skutków

 
Sławomir Majda - zdjęcie
  Sławomir Majda:

Polecamy następujące produkty:

Anatomia duszy
Caroline Myss