Wróć do listy artykułów

Sławomir Majda

Nie można drwić sobie z Boga

Nie można drwić sobie z Boga… ,,Nie można drwić sobie z Boga” wielokrotnie opowiadał Edgar Cayce. Czynił tak zawsze w przypadku istot jakie, w poprzednich wcieleniach używały danych im mocy duchowych do zawłaszczenia innych istot, do dominacji nad innymi. Nie chodziło w tych przypadkach o wybujałe Ego, ale o dokonane zniewolenie innych istot.
Prawem takiej karmicznej nauki i odpłaty dla duszy stały się wg niego np. omawiane przypadki epilepsji. *12-letnia żydówka, która od wczesnego dzieciństwa cierpiała na epilepsję- chorobę nie tylko krepującą w chwili napadu, ale również powodującą głębokie poczucie upośledzenia . Zgodnie z ridingiem cala trójka; ojciec, matka i córka stanowili dokładnie taką samą rodzinę w Ameryce, w okresie wojny wyzwoleńczej. Rodzice uznali, że korzystniej finansowo będzie związać swój los z Anglią niż ze zbuntowanymi kolonistami. Dokładali wszelkich starań by zbierać użyteczne dla Korony informacje. Ich córka była piękna, inteligentna i lekkomyślna. Taka kombinacja cech doskonale odpowiadała celom jej rodziców, którzy zamiast kształtować w Duchu, zamiast powstrzymać córkę, namawiali ją do używania dostępnych jej Energii do rentownych działań politycznych. Poprzez telepatię, hipnozy, kodowania oraz własny powab seksualny wydobywała od młodych żołnierzy Północy ich wiedzę i pieniadze czyniąc z nich istoty zniewolone. Riding życie dziewczynki zaczyna się w ten sposób.
-Rodzice tej istoty powinni porównać przy pomocy własnych ridingów życia swoje doświadczenia z poprzednich wcieleń, aby odkryć swoje możliwości i swoje wobec niej zobowiązania. Każda dusza, która dostrzega obecne cierpienia tej istoty, powinna uświadomić sobie, że w istocie każda dusza spotyka samą siebie i że z Boga nie można drwić, a co dusza zasieje, to sam będzie zbierać.
Albowiem wyniosłość i folgowanie samemu sobie w przeszłości, objawiają się teraz stanem tego ciała, które zbiera swoja własną burzę...
Ci, którzy obecnie odpowiedzialni są za wejście tej istoty w materialny wymiar ( rodzice) są tymi, na których niegdyś spoczęła znaczna odpowiedzialność za to, że nie podołała ona samokontroli i w istocie zezwolili na to dla materialnych zysków. W konsekwencji, oni również spotykają się z teraźniejszości z tym, co można przezwyciężyć w obecnym wcieleniu.
Inny riding dotyczy niewidomej dziewczynki i jej matki. ,,istota ta czerpala korzyści z sytuacji, która budziła niepokój pewnej matki. I choć ta istota zdobyła sobie miejsce w sercach i umysłach wielu, to człowiek patrzy tylko na przejawy zewnętrzne a Bóg w serce. W dzisiejszym nieszczęściu ty i twój mąż spotykacie samych siebie, albowiem kiedyś przedłożyliście własne egoistyczne cele ponad prawa Boga.”

Fragmenty książki ,,Tajemnice Reinkarnacji-”- Gina Cerminara

Moja Sławka dusza nie była kiedyś wolna od drwin z Boga -dawcy życia. Zdarzyło się, że jeden z jej ziemskich awatarów napisał nieprawdę o Bogu, oraz nieprawdę o własnej duszy. Odpracowała to przez wiele swoich kolejnych inkarnacji, ucząc się też tutaj na Ziemi, jaka jest prawda o Bogu i jaka jest cena za pisanie nieprawdy. Dziś w mojej duszy mam najlepszego cenzora, jednak korygowanego przez Górę poprzez sny, przeczucia, inspiracje. Moja dusza nie chce już nawet na milimetr wychylić się z drogi jaką Bóg wyznaczył dla niej.

Nie sposób zajmować się rozwojem duszy samodzielnie. Zdobywam więc od dzieciństwa wiedzę o innych ludziach i od kilku lat wiedzę o ich duszach. Staram się to, tak jak widzę opisywać i przekazać innym udostępnioną mi wiedzę.
Od 1994 roku modlę się, zaś rozwojem duchowym zajmuję się na poważnie od 2000roku. Wraz z przychodzącą wiedzą ze zdumieniem odkryłem, że wielu z tych co widzą dusze, nie pragnie ich rozwoju.
Wielu z tych co widzą dusze, zamierza władać innymi duszami w ich oraz we własnych następnych ziemskich wcieleniach. Na dobrą sprawę władza na duszą jest władzą nad jej ziemską osobowością. Omawiam szerzej te działania w rozdziale Pułapki Astralne. Link

Pokusa władzy nad innymi, nie dotyczy jednak jak początkowo myślałem nas ludzi, ale jest pomysłem samych nieśmiertelnych dusz. Dusze są świadomie tego, że już wcześniej wielokrotnie inkarnowały. Wiele z nich ma własne plany na kolejne liczne wcielenia. Dla wielu dusz utrata jednego awatara, to jak gra w warcaby. Sięga sobie po następnego pionka. Podobnie uzależnienie od siebie innej duszy, wydaje się być doskonałym pomysłem dla wielu z nich. Ziemskiemu awatarowi duszyczki przyda się ładna żona, ogrodnik, jakieś źródło łatwych pieniędzy odziedziczonych po zaradnym tatusiu itp. Przyda się pełne ziemskie wsparcie o które zabiega już dzisiaj czyniąc sobie z innych niewolników. Nikt nie myśli o spłacie kredytu duchowego, kredytu Miłości zaciągniętego wobec innych.

Takie postępowanie przynosi zawsze ocenę samej duszy, która w pewnym momencie decyduje się na korektę działań. Niekiedy musi upłynąć jej wiele ziemskich inkarnacji, zanim spotka sama siebie, zanim powróci ku niej ból, zadany przez nią, innym duszom.

Trzeba rozróżnić celowe działania i celowe szkodliwe manipulacje od działań wynikających z naśladowania innych bardziej świadomych dusz.
Drwiną z Boga dawcy życia, jest ogłoszenie siebie nieomylnym, świętym, boskim. Pamiętajmy, że żaden człowiek bez wiedzy i woli swojej duszy to nawet palcem w bucie nie kiwnie. Inaczej wszyscy leżeli byśmy 6 stóp pod ziemią. Zatem decyzja o ogłoszeniu własnej boskości jest również pomysłem samej duszy. Spójżmy na kolejne inkarnacje Saya Sai Baby. Głosi on, że był wcześniej hinduskim bogiem niszczycielem Sziwą. Był też innym hinduskim bogiem Balaramą oraz bogiem w Egipcie Setem.
Postaraj się dobrze zrozumieć tę kwestię. W ciała materialne Seta, Sai, Sziwy mogła zejść celem zarządzania każda inna dusza. Weszła jednak ta konkretna i to ona ogłosiła siebie Bogiem. Dusza a nie człowiek tak uczynili i na duszę jego spada owa karma i odpowiedzialność przed Bogiem Stworcą za problemy stworzone innym istotom, innym duszom. Do pewnego momentu jest możliwe utrzymywanie tej czy innej patologii, aż któregoś dnia przychodzi inkasent z rachunkiem od oszukanych dusz. Na tym rachunku jest też podpis Góry i adnotacja ,,czek należy spłacić właśnie teraz”.
Wobec ziemskiego żywego boga obowiązuje pełna uniżoność. Bicie głową przed posągiem, podążanie na kolanach. Na własnych kolanach klęczałem kiedyś przed Matką Merą kiedy pracowała z moimi energiami. Nie stało się mi nic złego ponieważ powtarzałem cały czas ,,Miłość mnie ochrania, Miłość mnie wypełnia”. Kobieta dopadła mnie w moim własnym domu dwukrotnie, pragnąc abym był od niej całkowicie zależny. Link

Drwiną z Boga jest każda forma bałwochwalstwa. Czczenie obrazów, krów, czczenie figur czy posągów. Osoba modląca się do obrazu (jej dusza) momentalnie zamyka sobie kanał czakrowy nad samą głową. Te modlitwy płyną jedynie z czakry 3 oka. Niekiedy zaś bocznym kanałem od głowy kierowane są ku ubóstwionej innej duszy (osobie). Dusza (osoba) do której kierowane są modlitwy ma również zamknięty kanał w taki sposób, aby owa modlitwa nie była kierowana do Boga dawcy życia. Chodzi tu o wyeliminowanie pośrednika. Po co ty masz modlić się za pośrednictwem Stefana, Zosi czy Sławka, kiedy sam posiadasz własny kanał czakrowy- modlitewny. Pośrednik bierze haracz energetyczny a osoba modląca ubóstwiając inną duszę odwraca się od Boga, zapomina o nim. Link Takie bałwochwalcze modlitwy należy rozróżnić od wstawienniczej modlitwy dla kogoś lub za kogoś.

Drwiną może nie tyle z Boga ile z innych dusz, jest nawoływanie do Rozwoju Duchowego w którym owe dusze nie biorą udziału. Każda sekta, każdy ruch religijny jaki startuje obecnie z Rozwojem Duchowym twierdzi, że robi to najlepiej. Nikt jednak, kto nie mówi sensownie o duszach, tak naprawdę nie zajmuje się Rozwojem Duszy. Promuje się np sensowną wiedzę Huny nie przekładając na język zrozumiały jej terminologii. Z krucjaty duchowej wynika potem pomieszanie i jeden chaos. niektórzy twierdzą, że sami inkarnują.
Twierdzą, że sami podobno walczyli pod Troją, zostali zagazowani w Oświęcimiu itp, że są świadomością własnej duszy. Ja twierdzę, że byli to inni awatarowie ich duszyczek których tamtejsze ciała już dawno pomarły.
Większość z promotorów duchowości powtarza za innymi ich błędy i czyni to nieświadomie. Nieświadomie tzn, że każdy tu ma jakiś ukryty program przymuszający go pewnych działań. Spotykam jednak osoby o rozwijające się duchowo, które motywowane przez własne dusze celowo nie pozwalają na to aby ich osobowości uświadomiły sobie, że Rozwój Duchowy obejmuje duszę moją, twoją i tę oporną duszę. Te dusze pragną jeszcze sobie pobrykać w materii przez wiele następnych wcieleń i argusowym okiem pilnują awatara, aby się zanadto nie zagalopował w owym pseudo,, Rozwoju Duchowym”.

Pewnym mechanizmem tzw Duchowości jest rozwój osobowości i jej Mocy prowadzony przez własną duszę, tylko do nieprzekraczalnego pewnego ustalanego przez nią progu. ,,Dalej nie waż się człowiecze postąpić”. Możesz sobie ćwiczyć uzdrawianie, telepatię, możesz sobie materializować przedmioty ale wara ci ode mnie od twojej własnej duszy i od moich interesów.
Zaawansowane we własnym rozwoju i świadomie przyszłości duszyczki, tylko sobie pozostawiają ostateczną decyzję co do Oświecenia, do zjednoczenia się z Bogiem na jego boskich zasadach. Puki co, taplanie się w ziemskiej karmie dla wielu, jest jeszcze ostatecznym i jedynym celem.

 
Sławomir Majda - zdjęcie
  Sławomir Majda:

Polecamy następujące produkty:

Sztuka dokonywania cudów
David Spangler
Widzieć bez okularów
Marilyn B. Rosanes-Berrett