Wróć do listy artykułów

Sławomir Majda

Rak jako forma autodestrukcji, chęci samounicestwienia się Duszy oraz osobowości. .

Zanim zaczniesz czytać tekst poproś o boską skuteczną ochronę.

Skąd się wzięła idea chorowania na raka? Bóg na prośbę już wcielonych Dusz przydzielił W Ł A S N E ( bo boskie) węże do takiego zadania, aby buszowały w energiach Dusz, które chciały aby Bóg je unicestwił. Bóg jednak odmówił to doznały zamiennika tego stanu-raka a niekiedy białaczki.
Węże astralne wydają się takie….niewinne a mogą takie rzeczy robić w energetyce Dusz.
Wola Dusz jednak decyduje o życiu i śmierci, nawet na raka.

Pojawia się pytanie czemu węże kuszą?. Ponieważ taka jest ich rola dana od Stwórcy. Kuszą tylko po to, aby je wpuścić w siebie, we własne energie. Nic i nigdy nie wejdzie w energię twojej duszy jeśli ona nie ma takich intencji. Pewnie powiesz- jaki ten Bóg okrutny, bezlitosny. Kiedy powiedziałem, że modlitwą w 3 dni znajmy uwolnił się od choroby raka:
1) wyproszono mnie ze spotkania z grupą rakowców
2) obśmiano mnie na forum rakowym,, ty tu z pierdołami, a my mamy poważne tematy”

Komórki rakowe to są wyłącznie złożone jaja węży astralnych, które już zgromadziły się w ciele.
Jedną z technik pozbywania się węży stosowana przez widzących, jest ich spalanie w piecykach itp. Jednak ludzie i dusze widzą niekiedy to co chcą widzieć i czynią iluzje. Wąż astralny to dusza. Jest nieśmiertelna, stworzona prze Boga i nie można jej zniszczyć, spalić.
Kiedy ludzka Dusza człowieka chorującego wyrazi chęć pozbycia się węży astralnych, to wtedy każda metoda zadziała, jeśli jednostka poprosi z głębi istoty. Bo tylko tak, z głębi istoty, przez serce zawsze dociera wołanie tam gdzie trzeba, czyli do Stwórcy.
Boki niekiedy można by zrywać z samego siebie, o ile się raka przeżyje, lub patrząc ze zrozumieniem z zewnątrz na cudze pomieszanie w myśleniu. Na pomysły dusz, co do niszczenia siebie.
Zawsze jest prosta droga do Boga, ale lubi się iść na skróty i się Istota gubi. Węże nie mogą na siłę odjeść z własnej woli. Nawet gdyby chciał odjeść z energetyki Duszy, to jest ściągany z powrotem jak magnez. Z powodu woli Duszy.
Kiedy ktoś jest mocno zły na siebie to jeszcze dobierze do pary wirusa HIV lub zapalenie wątroby typu C (uleczalne). Kiedyś dowiedziałem się o dilerach węży, duszach jakie dilerują nimi w astralu. Ale istnieje też standardowa, zwyczajna wymiana. Gołębiarze, królikarze, koniarze wymieniają się np. samcami, albo płodnymi samiczkami dla poprawy własnego stada. Bywa i tak, że ktoś ma węże płucne a potrzeba mu raka wątroby, albo szyjki macicy. Lub chce mieć przerzuty na kolejne zdrowe jeszcze tkanki.
Wąż od węża jest inny. Często trudno jest im przeskoczyć na inną istotę, nawet dla rozmnożenia więc bywa, że dusze same udzielają skutecznej pomocy dla ,,swoich” poprzez handlową wymianę z innymi duszami. Sztuka za sztukę, żaden przekręt a uczciwa i legalna wymiana.
Inaczej węże by nie dały rady przeskoczyć. Mogą mieć inne właściwości. Jeden wąż będzie pałaszował nerki, inny preferuje dietę złożoną z tkanek kostnych. Węże różnią się wielkością, rozmiarem, płcią.
Zapewne astralne węże wolą z boskiego pieca jeść. Ale skoro mają w boskim planie zadanie jakie mają to nie narzekają. A od czasu kiedy powstał buddyjski Tybet, to pojawił się powiedzmy raj dla węży astralnych. Niejedna ludzka dusza poprosiła tam o to by Bóg ją unicestwił. W Tybecie lub w innym miejscu to sobie koduje się raka przez mantrę Om Mani Padme Hum. Nawyk w duszy zostaje nawet po zakończeniu tamtej inkarnacji i gdy jest zdołowana- mechanicznie to robi.
Nie myśli się o pozytywach i radości istnienia.
Schematy przejmują kontrolę a Dusza w nich tkwi- nie wie co robi. Dlatego zachowuje się tak a nie inaczej. Ma zbyt wiele wtłoczonych na raz idei- dlatego jest taka sprzeczna. W jednym wcieleniu nazbierała wiele schematów, pomysłów na życie. W kolejnym otrzymała sprzeczne do dotychczasowych.
Jedno mówi, umieraj, uśmierć siebie dla zbawienia a inne walcz o życie. Staram się ze wszelkich sił by było lepiej a schematy….stare nawyki niszczą wszelkie wysiłki.
Ćpaj. Pij lub nie pij. Tu schemat uzależnienia by podchodził w jakieś rozdwojenie jaźni. Bo kiedy naczelną zasadą jest przetrwać i radować się to ludzie i dusze proszą Boga o własne cierpienie.
Bywa, że istota cały czas od urodzenia żyje w dawnym wcieleniu w iluzji. Odtwarza się tylko stare role, stary cykl sprzed setek lat. Nie widzi prawdy. Stare skumulowane żale, z poprzednich wcieleń zaczynają dominować i pojawia się nienawiść do tu i teraz, czyli obecnej osobowości.
Dlatego utrudnia sobie życie, zachowuje się jej inkarnacja, jakby Dusza nie miała serca. Odczuwa jedynie poprzednie emocje z poprzednich wcieleń.
Inkarnacja nie odczuwa radości, spełnienia. Nie odczuwa światła Boga.
Wiedzieliście, że Dusza może odciąć się kompletnie od osobowości?
Są na to sposoby, i w tedy rak dla osobowości znowu wydaje się jedynym wyjściem + cały pakiet nieszczęść.
Jeden z nich polega na tym, że Dusza otacza się kilkoma warstwami Białego Astralu, i dodatkowo luzuje podpięcia nici akka do własnej osobowości. Wtedy inkarnacja nie odczuwa nastrojów Duszy.
Powstaje sprzeczność, Dusza jest ciągle nieszczęśliwa, a osobowość szczęśliwa na swój sposób
Pozostaje tylko weryfikacja z Bogiem, a nie działa kiedy ktoś jest nieprzytomny. Kiepsko wyjdzie bo wtedy słyszy się to co chce się usłyszeć z astralu. Weryfikacja prawdy w czasie nieprzytomności Duszy nic nie daje.
Inne sposoby na odcięcie się?
Skupienie się na INNEJ Duszy i jej inkarnacji, czyli zabawa w anioła stróża. Słyszałeś o takim etacie? Może myślisz, że to Bóg nasyła nieudaczników i niemoty, aby strzegły innych i nic sensownego o Bogu nigdy nie mówiły? A w tym czasie On sobie kawkę pije, bo nie ma już nic do roboty.
Albo jeszcze zabawa w cudzą mamusię. Skupianie się na problemach innych przez 24/h. Dusza może tak robić a inkarnację własną mieć gdzieś, bo już jej czasu dla siebie nie starcza. I tak mamy prosty sposób na odcięcie się od własnych problemów=obciążeń.
Inne sposoby znacie, przyjmowanie wciąż nowych wkodowań-obciążeń. Wziąłeś inicjację Reiki to mało. Jeszcze konieczne jest inicjowanie się w Uniwersalną Świadomość Kosmiczną, i spanie w piramidzie.
A przecież destrukcyjne choroby mają na celu zniszczenie siebie oraz przy okazji osoby, która się opiekuje . Pojawia się złość na zdrowych i żal do nich, bo ja choruję a on cholera jasna nie.
Jeśli jest ciężka, przywlekła choroba, to mamy też niszczenie innej osoby. Kiedy chora osoba widzi, że ta druga też cierpi, to albo następuje ustanie objawów albo nasilenie. Spotkałem też cudzą śmierć na raka na złość własnemu tatusiowi, tak ci dowalę, że mnie popamiętasz. Wyjątkiem jest osoba=Dusza samotna którą wszyscy, nawet lekarze mają ją gdzieś, to u niej przez raka następuje zwykła lub tybetańska autodestrukcja.

Sprawa chemii i naświetleń.
Tu wiele zależy od Duszy, jeśli jest nastawiona, by się raka i węży pozbyć, to wtedy one samoistnie opuszczają ciało i mam C U Downe uzdrowienia. Chemia i naświetlenia NIGDY nie szkodzą energetycznym wężom. One działają bowiem legalnie z woli Boga, więc mają Jego boską ochronę. A Dusze, które węże do siebie ściągnęły, płacą za próbę zabicia ich, a raczej płacą inkarnacje. Już samą chemią zatruwaniem organizmu, blokowaniem światła Boga. Należy bowiem rozumieć, a dobrze jest to widzieć, jakie są szkody w czakrach, aurach po podobnych ingerencjach tej formy medycyny.

Rak roślin. Rośliny też mają swoją świadomość a nawet cząstkę świadomości istnienia. Rak roślin jest spowodowany tym, że po prostu czują się samotne i ściągają sobie węże. Jak niektóre Dusze. Ale pewnie wiecie rak to też brak miłości do siebie =autodestrukcji=chęć unicestwienia siebie – czyli Duszy oraz osobowości.
Zwierzęta czemu mają raka? Bo też mogą się nie czuć kochane. Jeśli to są dzikie zwierzęta, pojawić się może- chęć zabicia swojej istoty podobnie jak w Duszach inkarnowanych w ciało ludzkie. Trzeba wziąć pod uwagę, że Dusze nazwijmy to ludzkie, z własnej woli niekiedy inkarnują też w roślinę lub zwierzęta i na 94 % przypadków to one wpadają na takie pomysły z wężami i rakiem.
Bunt Dusz wobec Boga, a nawet własnego istnienia to inna kwestia. Dusza może się buntować, ale nie koniecznie musi mieć węże astralne w energetyce i raka. Wszystko bierze się z zapędów autodestrukcyjnych a także NIESPEŁNIEŃ.
Np. jest zwierze które nigdy nie miało potomstwa a to wtedy pojawia się:
Rak
albo kobieta ,która nie chce być kobietą lub nie spełniła się jako kobieta/matka
Rak
albo panowie jacy nie mogą mieć dzieci/partnerki. Na ch… kontynuować jemu takie życie, a zatem:
Rak
Oczywiście są też kwestie indywidualne. Może być tak, że inkarnacja niespełniona nie zachoruje na raka. Suma wcześniejszej karmy Duszy tu też działa. Jest rak gardła a czemu np. to nie był rak trzustki?
Ponieważ sama Dusza dążyła do autodestrukcji siebie, swojego wyznawanego systemu wartości. I trzeba też widzieć konotacje z czakrami.
Np. dajmy na to rak piersi to niespełnienie w miłości kobiety do wszelkich istot, oraz aborcja.

Białaczka. Podobnie pojawia się nie tyle jakaś konkurencja, a raczej współpraca
,,Często jakaś Dusza ściąga sobie węże a potem białe ,,białaczkowe”robaki.
Delektują się Duszyczki wyborem, i dobierają sobie to co chcą. Zwykle najpierw węże astralne a potem jak przenikną energetykę a Dusza wyrazi wolę to włażą kolejne ,,pasożyty” . Nie bez powodu węże mają spore zęby. Szybciej przechodzą jako pierwsze. Tak więc osoba z białaczką powinna pozbyć się również intencji wpuszczania węży i chorowania na raka.
Rak jest w modzie i na Topie. Modne jest dziś mieć raka a sławy ciągle o nim się chwalą. Bo dobrze go opisano i dlatego też ma najwięcej chętnych na wzięcie. Niektórzy nawet spełniają się medialnie i błyszczą towarzysko na forach, w gazetach, w TV ,,Nic nie słyszeliście ostatnio o mnie? Jak to? To nie wiecie, że mam raka? Jest mój, ale na pewno sobie z nim poradzę” Dajmy na to gruźlica, czy malaria, bez obrazy, nie jest już tak efektowna. A zakaźna cholera lub dżuma, wirus Ebola są nietrafionym pomysłem dla spragnionych delektowaniem się długim i emocjonującym własnym oraz cudzym cierpieniem. Co to za pomysł w kilka dni i po sprawie- czytaj nowa inkarnacja duszy?

Nie chcesz mieć raka to oddaj Stwórcy wspólnie z duszą Intencje, nawyki, potrzeby dotyczące:
samo destrukcji/autodestrukcji
INP ściągania węży do energetyki
INP dot leczeniem się poza Bogiem.
INP dot chęci posiadania zwierząt energetycznych
INP dot samotności
INP dot utrzymywania złości do wszelkich istot [umieranie na złość]
INP dot trzymania starych karmicznych zobowiązań, długów [ktoś się umówił, że teraz jego kolej by nareszcie umarł sobie na raka]
INP dot chęci niszczenia innych istot [w tym osobowości to szkodzi kiedy dusza ją posiada, niby że jej to nie dotyka]
INP dot przeklinania, złorzeczenia wężom astralnym [ osobowości obrywa]
INP dot stosowania chemii, naświetleń. antybiotyków
INP do blokowania naturalnych etapów rozwoju dziecko-młodzieniec-dorosły etc

Kumulacja rakowej nienawiści do siebie objawi się tam gdzie jej jest najwięcej, ale są też osobiste preferencje do raka: np płuc, kości, SERCA. Konotacje mamy z czakrami i tak:
Rak płuc- to brak chęci do życia/istnienia.
Rak kości- to brak chęci do budowania wartości w świecie materialnym, brak chęci ustanawiania czegokolwiek, wznoszenia nowych wartości. Rak serca- brak chęci do otworzenia serca innych a także blokowanie miłości do siebie. Spotkałem kiedyś chorego na raka grasicy i zadziwiłem się. Ileż trzeba nienawiści, aby niszczyć rakiem gruczoł odpowiedzialny za fizyczną stronę ozdrawiającej wszystko miłości.
Kumulacja nienawiści do siebie
to też są przerzuty nie raka, ale kolonii wężowych. Tu się operacyjnie coś wytnie a węże przejdą do innych organów i opanują całe ciało.
No a wspomniana wyżej Białaczka, po jest potrzebna i komu?
Ona reprezentuje przelaną krew dawnych ofiar- bądź- jeśli to małe dziecko/nastolatek – to mogła być krwawa ofiara złożona niegdyś przez rodziców dla bogów. Lub krwawy rycerz, żołnierz, gladiator, nawet cichy morderca. I mamy białaczkę jako symbol zapłaty poprzez przelewanie krwi własnej.

Rak jako nienawiść, złość, autodestrukcja dla siebie i innych. Bo jak siebie się zablokuje, to co mi tam inni.
Ważne jest skasowanie INP dot ciągnięcia karmy, dawnych przewinień, umów, a Dusze to ciągną, zwłaszcza białaczkowe. ,,Skoro bogom mnie złożyliście jako kapłani, to ja teraz odejdę znów do nich i na przyszłość będziecie wiedzieć, że tak nie można. A teraz co mi zrobicie? Możecie mi już naskoczyć, jak w niejednym dowcipie, bo mam swojego raka. ”
Rodzice białaczkowego dziecka przeżyją to, a ich Dusze mogą odczuć DOPIERO po śmierci własnej inkarnacji. Znajomemu dziecko tak właśnie zmarło na rękach, pokazało jak wspaniale umiera dawny samuraj. Tym razem tatusiowi nie było do śmiechu.

Zwykle jest tak, że Dusza, hipotetycznie, mogłaby to odczuć i zrozumieć po śmierci własnej inkarnacji. Jeśli Dusze są otwarte w miarę, to odczuć mogą od razu, po połowie życie etc. Dopiero TA WIEDZA tego STANU mogłaby dotrzeć do niej, asymilując to co się nauczyła, zrozumiała i śmietnik zniknie, rozpuści się. Ale można teraz działać, jeszcze za życia, metodą kolejnych kroków. Jednak niejedna Dusza już powiedziała ,,Co tam inkarnacja w tą czy we wtę....Zawsze będzie kolejna” . Jednak NIE WIADOMO czy kolejna będzie zdrowa.

Faktem jest że bardzo się bałem na początku- nieznanego, kiedy spotkałem u kogoś pierwsze węże. Często słyszę ,,WSTRĘTNE węże- nie chcę mieć z nimi styczności”. A Dusza cała wypełniona wężami.
Nieznana forma życia bywa przerażająca. Ale kiedy zaczynasz poznawać to zaczynasz rozumieć
Niektórzy nie chcą rozumieć i przyjąć PRAWDY, dlatego pojawia się strach przed nieznanym. Bo Dusza nie chce poznać prawdy o sobie samej.

Bywa że choroba jakakolwiek śmiertelna, to ostatni ratunek dla duszy by zwrócić się do Boga. Może być tak, że Dusza w czasie wcielenia ujrzy, że coś jest nie tak, ale osobowość nie widzi lub nie słyszy. Wtedy ściąga masowo nieszczęścia na inkarnacje tak by w desperacji zwróciła się do Stwórcy. Najlepsze wówczas idzie na sam koniec życia.

Inne jeszcze ,,atrakcje” to astralne jaszczury które mocno obrywają fragmenty aury. Dla wielu magów to forma obrony, ale nie boskiej. Prowadzą je dumni na smyczach a przecież żywią je własnymi energiami i spełniają ich jaszczurcze polecenia.
Bywają rozmaite zwierzęta astralne w energetyce- a jest ich więcej- robaki obłe, długie, pająki etc, sztuczki aby :
Zniszczyć własną energetykę (autodestrukcja)
Chęć bycia wyżywicielem (chęć bycia użytecznym a jednocześnie kochanym chociaż przez te zwierzęta), chęć obrony Duszy przed magią, zaklęciami, przed atakiem innych istot
Choroby- autodestrukcja, chęć zniszczenia innych.
Polidestrukcja- ostatnia deska ratunku do Boga, spłata karmy, chęć bycia kozłem ofiarnym lub bogiem poświęcającym się dla ludzkości (mnisi tybetańscy), chęć bycia mesjaszem (branie cierpienia innych na siebie), Dusza potajemnie uzdrawia innych z własnych energii ( podchodzi pod karmę).
Mamy zatem węże astralne. Wyjątkowo agresywne małe bestie, ale jeśli mierzyć w Boskich realiach to widzimy tylko węże boskiej światłości, działające z boskiego polecenia.
Zapomniałem o jednej rzeczy. Złe odżywianie też wywołuje powikłania w organizmie i energetyce czy raka. Idąc tym tokiem myślenia- a skąd bierze się owo złe odżywianie?
Powstaje ze złych nawyków żywieniowych zaczerpniętych z poprzednich wcieleń Duszy, kiedy brakowało pożywienia- wojsko, prostytucja, asceza (śmierć głodowa).
I na następne wcielenia przenosi się schematy- rodzice, którzy zagłodzili dziecko na śmierć z różnych powodów będą je znowu przekarmiać.
Bywa też niszczenie siebie za pomocą żywności- a też chęć zaśmiecania energii.
Chęć zmniejszenia wrażliwości na jasnowidzenie, chęć zahamowania wzbudzonego libido.
Inne schematy z poprzednich wcieleń anoreksja trafia się osobom, które dusze miały poprzednie inkarnacje otyłe (brak miłości), a teraz czynią na złość rodzicom (z powodu dalszego braku miłości); bulimia to samo. Brak miłości rodzicielskiej. Nienawiść do ojca.
Wielu ludzi oraz Dusz NIE WIDZI SENSU w życiu, w dalszym życiu. Zatem rak staje się wybawieniem. A traktują to jak boską albo i diabelską karę. Patrząc z perspektywy Duszy tak- za dużo bagażu z poprzednich wcieleń, co niektórzy targają i są w letargu widzą wyjście, ale stoją bez ruchu. Łatwiej tkwić w wytworzonych schematach niż ruszyć do przodu. Tak niestety szybko się tworzy bloki, kodowania czy ośmiorniczki energetyczne, ale pozbyć ich to już inny temat.
Trzeba rozumieć że węże boskiej światłości mają od Boga zlecone podpuszczanie Dusz. Wybieraj, Bóg albo my, a dusze naprawdę nie patrzą na Boga i w Jego Światłość, a potem się dziwią, że mają kłopoty i raka.

 
Sławomir Majda - zdjęcie
  Sławomir Majda:

Polecamy następujące produkty:

Widzieć bez okularów
Marilyn B. Rosanes-Berrett
Czy można żyć 150 lat?
Michał Tombak