Wróć do listy artykułów

Sławomir Majda

Bóg maleńki niczym pchła.

W kilka osób rozmawialiśmy na moich pierwszych duchowych zajęciach o Bogu. Zadałem osobie prowadzącej następujące pytanie.
,,Wszystkich przeżytych doświadczeń, spotkań z Bogiem jest mi mało, pragnę więcej. Proszę powiedz mi, gdzie mogę spotkać Boga?”.
Odpowiedź pamiętam dokładnie ,,Szukaj Boga w trawie, w szumie liści, promieniach słonecznych”.
To co usłyszałem tylko z pozoru jest oczywiste. Można by się też domyślać dobrych zamiarów u znajomej.

Zobaczmy jednak tę samą kwestię wypowiedzianą z poziomu ludzkich Dusz. Przyjmijmy, że podobne spotkanie ma miejsce w ich świecie astralnym i do tego np. w środowiskach związanych z Asgardem, Elizjum lub toczy się nawet na samym Olimpie.
Pytanie pada ze strony Duszy jakiegoś żywego boga i brzmi
,,-Proszę powiedz mi, gdzie mogę spotkać Stwórcę?”.
Odpowiedź, załóżmy, zostaje udzielona przez żywą boginię i brzmi; ,,-Szukaj Stwórcy w trawie, w szumie liści, promieniach słonecznych”.
Możliwe że padnie tu opinia o moim czepianiu się słówek. Czy jednak widzisz czytelniku już teraz konteksty? Czy widzisz umniejszenie roli samego Boga przez boginię i ogólnie przez istoty z karmą bóstwa żyjącego na Ziemi?

Pośrednio otrzymałem następującą informację:
,,Co tam Stwórca !!
Przecież konkretna osoba (dusza) o imieniu Adam czy Ewa (John / Zoe itp) to dopiero są bogowie. Stwórca wszelkimi sposobami został przez nich/nas pomniejszony najbardziej jak się dało. Tu go nie ma i dobrze to widzisz. Jesteśmy tylko my(są tylko Oni) jako postacie najważniejsze. A Bóg owszem jest, ale słabo widoczny. Nie da się Stwórcy całkiem wyeliminować, ale rola jego pozostaje znikoma i On maleńki całkiem niczym pchła, nie wtrąca się specjalnie w ich/nasze interesy.”

Umniejszenie roli Boga i umniejszenie samego Boga, jest pragnieniami wielu dusz i osobno wielu ludzi. Dokładają starań, aby całkiem Go wyeliminować z życia własnego i cudzego.
Weźmy takie boskie Matki. To bodaj hinduski czy jeszcze starszy pomysł na seksualne opętanie innych ludzi i ich dusz, przez dusze w danej sytuacji widziane jako kobiety. Kult boskich matek dotarł z Indii do całej Azji, na Bliski Wschód, a przez Ziemię Świętą zawitał min. do Europy. Znany jest też w Amerykach jako min. kult bogini płodności Pacha Mama. W astralu widać, jak wielu ascetycznych mnichów czynnie wielbi piersi boskich matek i w jaki sposób to robią. Zresztą, kapłani wielu religii wprost nawołuje tych ascetów, do przytulenia się do matczynej piesi boskich Matek. Jako że uwaga duszy idzie również min. za myślami osobowości to nie można dziwić się temu co widać. Mnóstwo ludzi bardziej woli sobie wyobrażać pożytki płynące z ssania Matczynych Piersi Boskiej Matki, niż budować i rozwijać własną bezpośrednią komunikację ze Stwórcą.
Innymi technikami manipulacji są min. Ślubowania, inicjacje i nie tylko one, kiedy wszelkimi sposobami umniejsza się rolę Boga na rzecz wszelkich pośredników, kapłanów, bóstw, guru, posągów, zjawisk, malowanych obrazków. Wiele osób zmanipulowanych min. przez Dusze myśli, że wahadełko, czyli mały kawałek drewienka zawieszony na sznurku udziela wszelkich możliwych informacji, w sposób tak doskonały, że ich własne rozmowy ze Stwórcą są zbędne, niemożliwe, nieistotne. Inni wolą pytać Tarota, kart, wyroczni zamiast Boga.

Po kilkunastu latach widzę, że dobra odpowiedź na moje pytanie;
,,Gdzie mogę spotkać Boga?”
mogła by brzmieć następująco:
,,Z Bogiem przeszukuj trawę. Niech On ci pokaże cuda jakie tam stworzył.”

Wiele osób wyparło Boga we własnych myślach z życia codziennego. Tymczasem zaproszenie Go, jest jedynie gestem i wcale nie próżnym. Przecież Bóg jest obecny zawsze i wszędzie w każdej aktywności wszystkich istot, ludzi, dusz.
Grając na pianinie zaproś Go do współtowarzyszenia w odtwarzaniu w komponowaniu twojej muzyki. Postaw drugie krzesło i zagrajcie na razem na 4 ręce.
Zaproś Boga do swojej pracy zawodowej, tam gdzie zarabiasz pieniądze i zobacz, że On tam przy tobie jest naprawdę.
Zaproś Boga na basen, do sauny kiedy tam idziesz.
Zaproś Go do samochodu, niech ci będzie towarzyszem każdej podróży. Czy trzeba tobie czytelniku wyliczać wszelkie pożytki z takiej obecności Boga przy nas?
Pozwól sobie też to odczuć, zauważyć i docenić rozliczne boskie starania i Jego trwałą obecność.
Zaproś Boga do swojej kuchni kiedy przyrządzasz potrawy, kiedy coś pieczesz lub gotujesz. O tak, Bóg zna się na wybornych potrawach i gotowaniu. Może myślisz, że nie?

Skoro jesteśmy już przy garnkach, co powiesz o wegetarianizmie?
Że -jarosz jest bardziej duchowy niż mięsożerca?

Jak będziesz rozmawiać z Bogiem w swojej kuchni, to zapytaj Go o ludzkie dusze inkarnujace często też min. w krowy, świnie, kury.
Może słusznie myślisz, że trzeba by uzdrawiać każdorazowo relacje z duszami tych, którzy wcielali się w owe zwierzęta. Może myślisz, że jarosze są karmicznie bezpieczniejsi i nie krzywdzą nikogo.
A kto powiedział, że Dusze ludzkie nie inkarnują również w rośliny np. w kapustę, kalafiory, w nadmorskie palmy? Jak się ma niekrzywdzenie innych, ze ścięciem sobie świątecznej choinki, czy cebulki do zupy, a szczypiorku do sera? Może na poziomie Dusz ciągle jest to taka sama profanacja ich materialnych ciał, jak w przypadku jagnięcia czy koguta szykowanych do garnka, niezależnie od opinii kucharza.

Kiedy już umniejszono Boga to niestety odnosi się wrażenie, że ON nam o tym nic nie mówi. Nie słychać też jasnych Jego podpowiedzi. Spotkałem też opinię, że Bóg nie słyszy modlitw, ale je spełnia bo On tak już ma, tak funkcjonuje.
No cóż...

Inny pokrewny temat to art pt ,,Czy Boga można szukać w trawie” Link

 
Sławomir Majda - zdjęcie
  Sławomir Majda:

Polecamy następujące produkty:

Intuicja
Penney Peirce
Widzieć bez okularów
Marilyn B. Rosanes-Berrett