Wróć do listy artykułów

Tomasz Czyba

Pierwsze nasiona w solidnym gruncie.

Większość ludzi współcześnie poszukujących swojej drogi rozwoju duchowego natrafia na etap, w którym nasłuchali się już o morzu tematów i zagadnień, na które warto zwracać uwagę. Pytanie tylko ‘Gdzie jest dla mnie miejsce w tym wszystkim? Od czego powinienem zacząć? Co jest dla mnie teraz najważniejsze?”. Ten tekst najbardziej posłuży znalezieniu odpowiedzi na tak postawione pytania.

Zwracam tutaj pierwszą, istotną uwagę na fakt, że Mistrzowie w rozwoju duchowym, Guru, Giganci Duchowi, Często również Mistycy, uczeni Psychoterapeuci, Parapsychologowie itp… przedstawiają nam ścieżkę duchową jako prawa karmy, które warto znać, prawa wszechświata, zasady poruszania się po umyśle. Przedstawiają nam techniki, które im pomogły dojść do reprezentatywnego poziomu, takie jak Afirmacje, Relax, Medytacje Dynamiczne, Rebirthing, Terapie Regresywne itp.

Jest jednak jedna rzecz, która śmiem twierdzić, że w wielu wypadkach im umyka, a w reszcie przypadków nie zostaje wyraźnie zaznaczona. Co to za magiczna cecha?
Po latach praktykowania Afirmacji, Rebirthingu, Terapii Regresywnych, Medytacji Dynamicznych, Huny i podobnych… doszedłem do miejsca, w którym każda technika mnie męczyła. Widziałem ich prawdziwą skuteczność, ich metodykę i działanie. Widziałem jak mnie prowadzą.
Jest to moment, w którym decyzji podlega: Czy dalej ślepo wchodzę w ingerowanie tymi metodami w swój umysł, pomimo wyraźnego zmęczenia i niechęci “A może ta niechęć to kolejna porcja wywalających ze środka brudów?”. Czy też zatrzymuję się w miejscu i zastanawiam się nad faktycznym pochodzeniem zmęczenia?

Okazuje się, że tu po raz kolejny najlepszym rozwiązaniem jest brak decyzji (też decyzja), polegająca na nie wybieraniu, a obserwowaniu. Obserwacja przyniosła efekt: W momencie, kiedy staramy się wpływać na swój umysł za pomocą Afirmacji, Oczyszczania i innych sposobów nie znając jednocześnie swoich pierwotnych, decydujących intencji wobec siebie – doprowadzamy do sytuacji, w której to Umysł walczy z Umysłem. Jedna cześć, z inną częścią. Walka o dominację i pierwszeństwo wykorzystania energii tkwiącej w podświadomości.

W Taką pułapkę wpada mnóstwo praktykujących, wpadłem również i Ja.
Okazuje się, że wraz z nową świadomością przyszła odpowiedź na zadawane latami pytanie: ‘Jak to jest, że ja mam w sobie coś zmieniać, skoro część mnie tego nie chce? Czemu muszę się tak ze sobą kłócić?”. Odpowiedź brzmi: Nie musisz się kłócić, a zmienić się możesz 100 razy łatwiej i przyjemniej, kiedy nabierzesz do siebie DYSTANSU.

To jest właśnie ta rzecz, o której Duchowi Mistrzowie i Mistycy często wyraźnie nie mówią. Że aby móc zmieniać EGO, Móc zmieniać Umysł, Móc kształtować siebie i swoją rzeczywistość bez silnych negatywnych skutków w postaci materializacji towarzyszącego przy tym napięcia, należy być uważnym i zdystansowanym do siebie. Świadomość, Obecność i Dystans, czyli oddzielenie od EGO.

Oznacza to, że kiedy potrafimy Obserwować umysł, zauważamy tę gruntowną prawdę, że My nie jesteśmy Umysłem i że jak chcieliśmy siebie zmienić, to w 99,99% przypadków był to umysł grający w grę ‘rozwój duchowy’.

Ten prawdziwie skuteczny rozwój zaczyna się tam, gdzie na szczerym, bezosobowym poznaniu siebie bazujemy nasze kolejne kroki.

„Kiedy Grunt jest już Mocny, wówczas wszystkie rozłożone narzędzia (techniki) służą z pełną skutecznością ku zbudowaniu majestatycznej Świątyni Boga Żywego.”

“Mówisz tak często, że warto podnosić swoją samoocenę, Odkrywać Miłość w Sobie, Mieć Doskonałe Relacje z Bogiem, Ze swoim wewn. Dzieckiem, Bezpieczeństwo, Sex, Relax itd. A od czego mam zacząć? Co jest najważniejsze?”

Medytacja = Samopoznanie = Dystans do Siebie (do EGO)= Miłość = Boska Relacja z Bogiem (Powierzenie się) = Podstawa Rozwoju Duchowego

Wówczas, kiedy którakolwiek z części powyższego równania jest prawdziwie obecna w naszym życiu, to nie powstaje pytanie ‘Co teraz?’, Bo zanim powstałoby, pojawia się odpowiedź. Kiedy odnajdujemy siebie, odnajdujemy przy tym swoją główną intencję do rozwoju i pierwotne nastawienie, z którym w cały ten rozwój weszliśmy. Moim było „Tyle tego syfu we mnie siedzi, trzeba się oczyszczać, uzdrawiać i oczyszczać i uzdrawiać i oczyszcz… I jak już tak się pooczyszczam i pouzdrawiam, to będę jak ten żołnierz, co to przeżył tyle bitew i w końcu osiągnął upragnioną ulgę”. – Rozwijać się, żeby się pomęczyć, a w końcu sobie ulżyć. Aż się z brzucha wydobywa wesoły, gromki śmiech.

W momencie poznania swojej intencji i wyjścia na zewnątrz swojego umysłu, podczas tej krótkiej chwili, która z czasem staje się coraz dłuższa, sięgamy w to, co zgodnie z moim wyczuciem Leszek Żądło nazywa „Ciałem Przyczynowym”, a Grzesiu Zielonko: „Poziomem Lini Hary”. Miejsce, w którym rodzą się intencje, Poziom Intencji, Poziom przyczynowy działań i zdarzeń. Z tej perspektywy wszelki wpływ na nasze życie staje się przejrzysty, jasny i niezakłamany. Widzimy klarownie jaka intencja nas prowadzi, ku czemu i dalej już za pomocą dowolnych przyjaznych nam praktyk, możemy na to wpływać z poziomu Umysłu.

To takie uczucie przejrzystości, jak gdyby dostać w swoje ręce dostęp do komputera umysłu. Czyli to, czego nie widzimy, co stanowi nadrzędny proces systemu (nieświadomość) nadal pozostaje poza naszym wzrokiem, ale zyskujemy możliwość do eksplorowania (za pomocą świadomości) baz danych, plików i katalogów, które dotychczas pozostawały ukryte (podświadomość, reakcje, iluzje), a przy tym jeszcze z przyjemnością zmieniać layout, i tapetę pulpitu (EGO)

To multinarzędzie, ten grunt, to jak połączenie z Jądrem Ziemi. To jak “Najpierw Zdrowie, a później wszystko inne”. To dokładnie tak, jak korzenie drzewa, zapuszczone głęboko w ziemię, by równie wysoko mogły tańczyć na wietrze gałęzie.

Może to, co napisałem jest dla wielu z was już jasne, a nie zostało tak wcześniej nazwane, ale tak, czy inaczej: Warto przypominać sobie o podstawach, kiedy czasem zabłądzimy w labiryncie iluzorycznych pragnień. Tak jak arcymistrze szachowi, którzy lubią od czasu do czasu pooglądać w telewizji szachowe lekcje dla dzieci. Prostota zawsze zwycięża!

“Zanim ustawisz sobie poprzeczkę, upewnij się, że odbijasz się z dobrze przygotowanego podłoża.”

Tomasz Czyba ˆ

 
Tomasz Czyba - zdjęcie
  Tomasz Czyba: