Wróć do listy artykułów

Tomasz Czyba

O Obietnicach słów kilka, czyli wychodzenie z błędnych kół

Lata czasu zajęło mi dojście do punktu, w którym wyraźnie widać już
wyjście z błędnego koła upadania i podnoszenia się wciąż do góry.
Kiedy to najgłębszą ciemnością, jaką znałem było zamykanie umysłu w
urojonych światach, zatruwanie organizmu śmieciami, aż w końcu
wyczerpywanie energii życia poprzez bujne życie seksualne.

Najwyższym zaś wzniesieniem okazywał się być ‘przejrzysty’ widok
siebie i świata dookoła. Fałszywa bezstronność oraz wyciszenie zmysłu
wewnętrznego bólu i cierpienia. Wtedy to przychodziły również do mnie
inspiracje, pomysły, piękne obrazy, ale ich jakość była wymierzalna.
I tak cyklicznie… upadek, wzrost.. upadek, wzrost… Najpierw z
czarnego bagna widzę światło, linę, po którą sięgam i wyciągam się
ponad powierzchnię, potem ogromna motywacja zobaczonym światłem,
piętnaście ideałów, wartości, które obieram za cel, wizja ciężkiej,
ale opłacającej się pracy nad sobą, aż w końcu obraz siebie ‘wolnego’
od bagna i plam, które zostawiło.

W momencie jednak, gdy praca nad sobą stawiała mnie znów na torach
‘prowadzących do celu’, który przed chwilą obrałem… Po miesiącu,
potem po tygodniu, po kilku dniach… znów wracało nieświadome
uderzenie obuchem w czerep. Staczałem się z pewnych nóg na twardą
ziemię, a potem stopniowo znów w miękkie, cuchnące bagno. Zaczynało
się od znudzenia pracą nad ideałem, potem przychodziło niedobre
jedzenie, a w końcu umysł lądował w astralnym świecie i zapominał o
sobie pod wpływem emocjonujących wizji.

Nie trudno się domyślić, że zaraz po tym, jak potaplałem się w bagnie,
odnalazłem znów linę, którą sam sobie wcześniej rzuciłem
(przygotowałem).

Przypomina Ci to coś?

Punktem wyjściowym z tak obłędnego koła Motywacji i Dramatycznych
Upadków, okazało się stwierdzenie ‘jeżeli jesteś w błędym kole, trzeba
znaleźć dobre miejsce, w którym można je złamać.’
Myślałem przez lata, że tym dobrym miejscem był moment prowadzący do
upadku, w którym to ‘czarna’, ‘mroczna’ część mojego umysłu
podpowiadała mi coraz to bardziej wymyślne drogi do dna..

To był błąd. Kiedy umysł stara się walczyć z samym sobą, zawsze
wygrywa ta część, która otrzymuje krótkoczasową ulgę. Zawsze i bez
wyjątków. W tej sytuacji jedynym rozwiązaniem, przyjemnym i bosko
skutecznym okazuje się OBSERWACJA.

To obserwator jest tym, co jest ponad umysłem. To świadomość jest tym,
co potrafi bezstronnie oddzielić walczące o głos części umysłu.
Obserwator, który ma zdolność obserwowania samego siebie. Taka
Vipassana na Vipassanie.

Włączenie obserwacji w proces uwalniania to klucz. Ten niezbędny,
główny krok. A przedmiotem obserwacji, powinien być nie moment ‘zły’,
‘kuszący’, ‘prowadzący do dna’, a moment, w którym będąć w bagnie
uświadamiasz sobie, że Bagna nie ma! Nigdy go tam nie było i już nie
będzie!Moment, w którym odrzucasz obietnicę o lepszym życiu, o
osiągnięciu ideału, wzorca doskonałego Ciebie. To paradoksalne, ale
właśnie w tym, co wydawało się być pozytywne, w tej przygotowanej
linie skrywa się początek błędnego Koła. Przypomina to pewną historię
o Butelce i Gęsi:

“Mistrz powiedział uczniowi, żeby medytował nad następującym koanem:
do butelki została włożona mała gęś. Karmiono ją i pojono. Gęś stawała
się coraz większa i większa, aż w końcu wypełniła całą butelkę. Była
tak duża, że nie mogła sama wydostać się z butelki, ponieważ nie
przeszłaby przez szyjkę.

Koan polega na tym, że trzeba wydostać gęś z butelki, nie
roztrzaskując jej i nie zabijając gęsi. Umysł zaczyna kombinować.
Popatrzmy… gęś jest za duża, nie można wydostać jej na zewnątrz,
chyba, że się zbije butelkę, ale tego zrobić nei można. Można również
zabić gęś i potem ją wyjąć, ale to też jest zabronione.

Dniem i nocą uczeń medytuje i nie może znaleźć rozwiązania, patrzy na
zagadkę z jednej i z drugiej strony, ale rozwiązanie nie przychodzi. W
końcu doprowadza się do skrajnego wyczerpania i nagle rozwiązanie
pojawia się w jego umyśle jak objawienie – W jednej chwili rozumie, żę
myśl tak n prawdę nie mógł mówić o butelce i gęsi. Muszą one
symbolizować coś innego. Butelka to umysł, gęś to Ty… stając się
obserwatorem, możesz wydostać się na zewnątrz. Nie będąc w umyśle, tak
bardzo się z nim identyfikujesz, że zaczynasz myśleć, że w nim jesteś!
Biegnie ze swoim odkryciem do mistrza, mówi, że gęś wydostała się na
zewnątrz.

Mistrz na to: “Zrozumiałeś naukę, teraz trzymaj gęś na zewnątrz. Nigdy
z resztą nie było jej w środku””. (- fragment: Medytacja. Pierwsza i
ostatnia wolność. Osho)

Tak więc tak, jak gęś nigdy nie była w butelce, tak i Ty nigdy nie
byłeś w bagnie, nie upadłeś. Iluzja, urojenie o oddzieleniu od swojej
czystej natury to ogromna, brudna szyba, która dotychczas przesłaniała
Ci widzenie. Kiedy uwolnisz się od Koła Kar i Obietnic, Poczucia winy
i uniewinnienia, wówczas szacunek do siebie, Miłość do siebie
ugruntuje się bardziej niż kiedykolwiek wcześniej, kiedy próbowałeś
osiągnąć to samą sugestią. I w tym momencie zaczynamy rozumieć to, o
czym Mistycy i Duchowi Mistrzowie mówili od wielu lat: Nie jesteśmy
oddzieleni od Boga, nie zostaliśmy wyrzuceni z Raju.

I ilekroć osiągamy większą ‘zewnętrzność’, czyli świadomość bycia
poza, ponad – tylekroć świat i życie staje się ostrzejsze,
wyraźniejsze i aż w końcu nie znajdzie się nikt, kto udowodni nam
naszą permanentną, okropną winę. Nie ma już powodu, który generowałby
którąkolwiek ze stron koła.
Wolność, Wolność, Wolność. Ta prawdziwa, a nie Cukierkowa.

Tomasz Czyba ˆ

 
Tomasz Czyba - zdjęcie
  Tomasz Czyba:

Polecamy następujące produkty:

Widzieć bez okularów
Marilyn B. Rosanes-Berrett
Energia pieniędzy
Stuart Wilde
Rytuały więzi małżeńskiej
Kerry Riley, Diane Riley