Wróć do listy artykułów

Tomasz Czyba

Rodzina królewska Henryka VIII

Długo rozmyślałem nad opublikowaniem tej historii. Słynny Henryk VIII, jego żony i jedyny syn. Powstały liczne publikacje na temat angielskiego monarchy, jego problemu z dziećmi i z sobą samym. Filmy, seriale, książki. To co teraz piszę jest inne. Spojrzenie z perspektywy obecnych wcieleń tamtych ludzi.

Henryk VIII. Większość ludzi wie o nim tyle, że miał 6 żon, wiele kochanek i kompleks na punkcie posiadania męskiego potomka. Chciał przedłużyć swój ród i zabijał po kolei żony, które okazały się niewystarczające.

Powiem wam teraz, jak ja osobiście odbieram Henryka VIII jako jego niegdyś.... jedyny syn. Byłem Edwardem VI, następcą tronu Anglii.. Henryk znany był ze swojego cholerycznego usposobienia. Nie wyobrażał sobie dnia bez krzyków i awantur. Jego własna świta drżała przed nim za każdym razem, kiedy podnosił głos. Uwielbiał biesiady. Stąd nadwaga widoczna na obrazach. Najbardziej jednak charakterystyczną cechą, było jego podejście do kobiet, które uwodził, które wykorzystywał na wszelkie możliwe do wymyślenia sposoby. Bawił się ich uczuciami, wrażliwością. Rozkochiwał je w sobie, po czym szokował chłodem. Płodził niezliczone ilości dzieci, lecz jego zgubą było to, że przez długi czas wszyscy jego synowie byli wyłącznie bękartami. Nie znam historii wszystkich jego żon. Pamiętam przede wszystkim jego rosnącą złość i poczucie niemocy. Z każdą kolejną wymagał coraz więcej. Coraz rzadziej był w stanie rozkochiwać kobiety, gdyż jego silna żądza spłodzenia następcy nie dała się ukryć, a to nie sprzyjało tworzeniu pozytywnej maski. Mowa o pozytywnej masce, bo w ten sposób wabił kobiety, żenił się z nimi, zapładniał, a gdy już czuł się bezpiecznie – kobieta z brzuchem, nie muszę już o nią zabiegać – okazywał tłumioną wcześniej złość i wybuchowość bez skrupułów. Gdy kolejna i kolejna żona nie dawały mu tego, czego żądał, zostawały ścinane pod byle pretekstem. Sytuacja powtarzała się aż do Jane Seymour.. i tu jest spory fragment historii, który pamiętam doskonale.

W Sesjach regresywnych przypomniałem sobie całe iluzoryczne zauroczenie mojej mamusi, ówczesnej królowej – Henrykiem. Najsilniej odczuwałem nieustanny przekaz: “Kocham Cię, bądźmy razem, kiedy tylko będziemy małżeństwem, dostaniesz ode mnie mnóstwo ciepła i miłości, jesteś wyjątkowa, nigdy nikogo tak nie kochałem jak ty, obiecuję Ci Miłość i wierność jak tylko będziemy razem”. Co za sposób, żeby taką drogą z kobiety zrobić maszynkę do spełniania życzeń, maszynkę do robienia dzieci. I jak się pewnie domyślasz wszystkie te obietnice pękły jak bańka mydlana już niedługo po pierwszych harcach. Jane była w ciąży i dopiero wtedy poznała się całkowicie na fałszywości Henryka. To doskonałe miejsce, by przytoczyć autentyczną wypowiedź dzisiejszego wcielenia Jane:

“Przypomniałam sobie jak mnie mamił pięknymi obietnicami o miłości, o tym, ze jestem wyjątkowa, jak bardzo mnie kocha. Ja w to naiwnie wierzyłam. Dopiero później zorientowałam się w co dałam się wciągnąć, ale już było za późno. Pamiętam swoja panikę, poczucie bycia w potrzasku, strach przed nim, poczucie osaczenia ze strony innych osób na dworze, te wszystkie intrygi i czułam ogromna niemoc i poczucie beznadziei. Poza tym presja na to by urodzić mu syna, jakby to był warunek który muszę spełnić,to miało w sumie zadecydować o moich dalszych losach. Ogólnie bardzo mnie to zraniło i rozczarowało, gdy zobaczyłam jak to na prawdę wygląda. Poza tym zranieniem i bólem na sercu to pamiętam ściśniecie na gardle, silny lek, wręcz panikę, poczucie zagrożenia, niemocy, jakby nieuchronności losu, poczucie bycia w pułapce. Ale żeby przetrwać nie mogłam dać po sobie nic poznać. Ogólnie miałam poczucie, ze moje życie już nie ma sensu. Jedyną drogą ucieczki wydała mi się śmierć, z tym, że wiedziałam, że mogę skończyć jak moja poprzedniczka, czego bardzo bym nie chciała, wiec wolałam sama umrzeć. Miałam tez taki karmiczny wzorzec, żeby w razie zagrożenia umierać w miarę łatwo i szybko. Wolałam to niż cierpienie fizyczne, którego się chyba panicznie bałam.

W sesji czułam silne zranienie i rozczarowanie, gdy zorientowałam się, ze partner mnie w ogóle nie kocha, ze dla niego ważne są interesy, walka, jego własne wielkie ego, ze mnie tak na prawdę nie szanuje. Był tez wobec mnie agresywny, na przemian wmawiając, ze mnie bardzo kocha i jestem dla niego ogromnie ważna. Bolało mnie bardzo gdy widziałam to zakłamanie i nieszczerość. Poza tym rozumiałam dość dobrze role bycia królem, królową i cala tą otoczkę, więc miałam poczucie obowiązku.”

Ja, przyszły następca tronu Anglii w okresie prenatalnym poczułem bardzo silnie i dobitnie zawód matki. Ten nieustający stres wpływał na mój rozwój. Czułem się odpowiedzialny za jej ból i obecną sytuację. Najciekawsze miało się dopiero wydarzyć.. Jane Seymour nie mając już miłości od i do męża, czując się pod presją wszystkich ludzi na dworze, zwracała się już tylko do swojego nienarodzonego dziecka. Spędzała dużo czasu na wczuwaniu się we mnie, na mówieniu pewnych szczególnych słów, które wyraźnie pamiętam “Kiedy się urodzisz, dam Ci tyle Miłości i czułości, ile Mi nie dał Henryk”. Obiecywała mi czułość po porodzie, miłość, matczyną opiekę i ochronę. W efekcie tuż po urodzeniu dziecka… zmarła. Wyobraź sobie moje ówczesne poczucie zawodu. Będąc dzieckiem wyszedłem na świat i oddano mnie w ręce kapłana, jakiejś kobiety i mnóstwa innych ludzi, tylko nie matki. Wielkie poczucie tęsknoty i niespełnionej obietnicy o Miłości.. Potrafisz zauważyć karmiczną analogię? Upraszczając: Jane została obiecana Miłość od Henryka, po czym doznała szoku i żadnej Miłości nie było. Czuła się osaczona przez dwór, wszyscy snuli intrygi.. Ja będąc w łonie matki również oczekiwałem na spełnienie obietnicy i w efekcie, gdzie jesteś mamusiu? Gdzie ta miłość? Tak obiecywałaś, a teraz umierasz? Poczucie osaczenia przez dwór również przeniosło się na dziecko. Już od urodzin, od momentu, w którym Henryk usatysfakcjonowany zorientował się, że urodziło mu się dziecko.. na Edwarda spadł ogromny ciężar.. Matka nie chciała świadomie obciążyć szokiem swojego dziecka, ale tak właśnie działa karma, a przede wszystkim tak właśnie działa mechanizm przenoszenia wzorców rodziców w stronę dziecka.

Będąc Edwardem nie miałem lekkiego życia. Tamto życie było nawet bardzo nielekkie. Bycie męskim potomkiem króla, tym upragnionym wiązało się z poczuciem odpowiedzialności za kraj już od samego początku. Henryk czuł się z roku na rok coraz gorzej i wykorzystywał każdą chwilę, by wtłoczyć w dziecko swoje królewskie zamiary. Zaraz od urodzenia czułem, że ziemie tylko czekają, aż dorosnę, że Ci ludzie kiedyś będą ode mnie oczekiwać rozkazów, abym był ich władcą, abym im prowadził. To było dla mnie za dużo.

Choroby. Pełno chorób stanowiło jedyną zasłonę między mną a codziennym uciskiem świata dworskiego. Chorując byłem oddzielony od reszty ludzi, miewałem chwile spokoju. Zaś każdy powrót do zdrowia wiązał się z odpowiedzialnością. Z tamtego właśnie okresu przeniosło się sporo wyobrażeń na temat chorób i ich sensu w moim życiu. Po zrozumieniu tego, wiele odpuściłem.

9 lat. Dokładnie tyle miałem, kiedy ojciec mój, Henryk umarł. To był największy szok. Poczucie, jak spływa na mnie kolejny, jeszcze większy ciężar. Brzemię całego królestwa. Oczywiście władza była przygotowana na takie okoliczności. Ktoś inny przejął ten organ główny, a ja czekałem do czasu, jak usiądę na tronie jako pełnoprawny król Anglii.

Prawdę mówiąc wcale tego nie chciałem. Brzydziłem się moim ojcem. Tym co robił z kobietami, tym jak je traktował, tym, jaką złą sławę przyniósł sobie i mi na start. Ja do kobiet miałem inne nastawienie. Pamiętam bardzo mgliście jakąś młodą, pełną energii osobę na dworze królewskim. Może siostrę, może kogoś z obsługi, z kim łączyła mnie szczególna więź. To była moja jedyna prawdziwa przyjaciółka, a nawet więcej. Dokładnie pamiętam jej energię, więc jeżeli kiedyś ją spotkam, to rozpoznam bez wahania.

Historia Edwarda VI powoli zmierzała ku końcowi. Jako, że stałem się królem, czego nie potrafiłem długo wytrzymać, obowiązki narastały. Jeżeli odczuwałem jakąkolwiek radość związaną z tym całym poczuciem wielkości, to tylko krótkotrwale. Zmęczyła mnie funkcja monarchy. Szybko zmęczyło mnie całe życie i nadszedł ciemny czas umierania w łożu. Miałem do podjęcia ostatnią decyzję.. Jako, że nie było potomka, potencjalnego następcy, musiałem wybrać kto poprowadzi kraj po mojej śmierci. Jedyną osobą, którą wówczas kochałem, była ta kobieta. I to właśnie jej kandydaturę wyznaczyłem bez żadnych wątpliwości.. ale pewna czarna postać tamtego dworu, bodajże duchowny, kapłan kościoła założonego przez mojego ojca, bo tak go czułem, jako osobę związaną z kościołem, nie zgodził się na mój wybór. Nie uszanował mojej ostatniej decyzji i w efekcie poinformował mnie, że władzę przejmie ktoś inny, również kobieta. Po mojej śmierci na tronie zasiadła słynna Elżbieta, a ja umierając pamiętam jeszcze dramatyczną chwilę, gdy widziałem tylko twarz mojej ukochanej.

Karty Historii mogą wyglądać nieco inaczej niż moje wspomnienia, ale to co czułem jest dla mnie najprawdziwsze i wywarło na mnie realny wpływ w obecnym życiu. Wzorce Chorób przypomniały uciekanie od odpowiedzialności za państwo, a najsilniejszy motyw, to motyw utraconego, obiecanego ciepła. Poczucie bycia niekochanym, niedopieszczonym, poczucie braku czułości.

Sytuacja, która sprawiła, że otworzyły się przede mną wizje tamtych wcieleń, to obecne wcielenie Jane Seymour. Gdy spojrzałem na jej zdjęcie, poczułem, że kocham ją jako moją najważniejsza matkę, znając ją zaledwie od kilku sekund z fotografii. Miałem ochotę wskoczyć w zdjęcie, przytulić się do niej, zamknąć oczy i nigdy już nie wyjść na świat. Tak silny magnetyzm tamtego wcielenia dał o sobie znać..

Również obecne wcielenie Henryka VIII nie pozostało bez znaczenia. Chcę powiedzieć tylko tyle, że jest on teraz z pewnością bardzo inny od tego, co sobą reprezentował w tamtym wcieleniu. Zabawne jest to, że gdy moja obecna matka była w ciąży, gdy jeszcze się nie urodziłem, jako Tomek Czyba, mężczyzna będący wcieleniem Henryka czuł się zobowiązany być blisko mojej mamy. Zawsze był niedaleko, interesował się dzieckiem, wręcz podświadomie czekał, aż się urodzę. To naprawdę niezwykłe, jak te wszystkie karmiczne zależności przeniosły się przez przeszło 4 i pół wieku w dzisiejsze realia.

Nie pozostało to również bez śladu na relacjach między dzisiejszym Henrykiem, a dzisiejszą Jane. Kiedy się spotkali w tym wcieleniu, minęło trochę czasu zanim dworskie intrygi wygasły:

“Nie wiedziałam o co chodzi. Później skojarzyłam, ze jest to lęk przed jego wybuchem gniewu, nieobliczalnością i agresja. Gdy siedzieliśmy przy stole czułam wewnętrzny przymus żeby za dużo nie mówić, bałam się patrzeć mu w oczy, wiec siedziałam potulnie ze spuszczonym wzrokiem. Dziwne to było. Unikałam w sumie jego towarzystwa.”

To wszystko minęło. Zmieniliśmy się. Henryk VIII obecnie aktywnie zajmuje się rozwojem duchowym, tematami związków i bliskości, Jane Seymour potrafi tworzyć relacje partnerskie oparte na szczerej miłości, a ja znalazłem odwagę, by żyć odpowiedzialnie i niezależnie od dawnego bagażu karmicznego.

Tomasz Czyba ˆr.2008

 
Tomasz Czyba - zdjęcie
  Tomasz Czyba:

Polecamy następujące produkty:

Mudry i gesty leczące
Emma Gonikman
W kręgu aniołów
David Lawson